W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Emila, Laury, Rogera , 14 listopada 2018

Mury nie tworzą miasta. Miasto tworzą ludzie

2018-11-01

Trzy pytania do Tomasza Manikowskiego, społecznika, instruktora terapii uzależnień w Gorzowskim Centrum Pomocy Rodzinie, a także nowego radnego

medium_news_header_23187.jpg

- Gratuluję wyboru na radnego, ale po co panu, znanemu społecznikowi, polityka lokalna?

- Pracę radnego w samorządzie nie odbieram jako wielkiej polityki, ale jako możliwość wykorzystania narzędzi do skuteczniejszego pomagania innym. Będąc w radzie będę mógł lepiej i skuteczniej wdrażać swoje pomysły dla dobra również miasta, ale przede wszystkim ludzi, którzy potrzebują różnorakiej pomocy. Do niedawna nawet nie pomyślałem o tym, żeby startować w wyborach. Pracując jednak od blisko czterech lat w Gorzowskim Centrum Pomocy Rodzinie, między innymi jako instruktor terapii uzależnień czy streetworker, zwróciłem uwagę, że środowisku osób uzależnionych, wykluczonych czy bezdomnym można byłoby szybciej i łatwiej pomóc poprzez bycie radnym. Bo to w radzie zapada wiele istotnych decyzji. Prowadzę Fundację ,,Dogonić Marzenia’’, za pomocą której pomagam także osobom niepełnosprawnym i doskonale znam problemy, z którymi się ta grupa społeczna boryka. Nie obce są mi też problemy gorzowskich seniorów, z którymi również współpracuję.

- Jakie to chciałby pan uruchomić narzędzia, za pomocą których można byłoby sprawniej i skuteczniej pomóc wszystkim wymienionym grupom społecznym?

- Zrobię wszystko co w mojej mocy, postaram się przekonać do swoich pomysłów nie tylko radnych, ale i prezydenta, żeby przykładowo na każdym osiedlu powstało centrum seniora. Przy czym nie chodzi tutaj o znalezienie miejsca, w którym starsi mieszkańcy mieliby się spotykać i wspólnie wyplatać serwetki. Chodzi o pełną integrację społeczną. Zdecydowana większość naszych gorzowskich seniorów to sprawne osoby, chętne do uczestnictwa w życiu lokalnym, ale nie zawsze dostają taką szansę. Nie zawsze wiedzą także, jak z niej korzystać. Seniorzy muszą czuć, że są nam potrzebni, że mogą jeszcze sporo fajnych rzeczy wnieść do naszego codziennego życia. W każdej grupie potrzebni są liderzy, dlatego będę szukał na osiedlach takich liderów wśród seniorów i razem z nimi postaram się rozwijać takie centra. Oczywiście będę w tym zakresie chciał współpracować z Gorzowską Radą Seniorów, ale i wszystkimi innymi organizacjami, których celem jest pomaganie ludziom. Odpowiadając zaś wprost na pytanie, najistotniejszym moim zadaniem, jako radnego, będzie uwrażliwienie pozostałych radnych na drugiego człowieka. Jest takie powiedzenie, że syty nie zrozumie głodnego. Coś w tym jest, bo wielokrotnie spotykałem się z sytuacjami, że osoby podejmujące decyzje w stosunku do ludzi potrzebujących, nie zawsze rozumiały ich potrzeby. Ja rozumiem doskonale.

- Bycie radnym to nie tylko realizacja własnych celów, ale także uczestniczenie w podejmowaniu decyzji dotyczących funkcjonowania miasta. Co będzie dla pana priorytetem?

- Oczywiście, że sfera społeczna interesuje mnie o tyle, że zajmuję się tym zawodowo i doskonale wiem, co trzeba zrobić, żeby efekty tych działań były coraz wydajniejsze. Natomiast zdaję sobie sprawę, że jako radny będę też uczestniczyć w podejmowaniu ważnych decyzji i w mojej ocenie musimy w nadchodzącej kadencji pójść w kierunku stawiania na piękno miasta. Piękno nie oznacza tylko ładne ulice, wyremontowane budynki, ale głównie poprawę warunków życia. Szczególnie dla młodych rodzin. Żeby zachęcać młodzież do pozostania w Gorzowie, do zakładania tutaj rodzin i rozwijania się zawodowo, jako miasto musimy stworzyć ku temu odpowiednie warunki. Choćby poprzez budowę żłobków, przedszkoli, ale także utworzenie takich programów, na bazie których młodzi rodzice mogliby rozwijać się zawodowo bez zamartwiania się, kto pomoże im w wychowaniu dzieci. Jak odpowiednio poukładamy klocki, to młodzi gorzowianie nie będą mieli potrzeby szukania szczęścia, gdzie indziej. Gorzów nie może stać się miastem samych emerytów, bo inaczej stanie się miastem umarłym. Pamiętajmy, że mury nie tworzą miasta. Miasto tworzą ludzie.

RB