W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Biny, Damazego, Waldemara , 11 grudnia 2018

Największym problemem jest kiepski stan dróg gruntowych

2018-12-05

Trzy pytania do Alberta Madeja, radnego klubu Gorzów Plus

medium_news_header_23464.jpg

- Kilka razy już próbował pan dostać się do gorzowskiej rady miasta, ale dopiero za czwartym podejściem udało się zebrać odpowiednią liczbę głosów. Skąd u pana taka determinacja w dążeniu do celu?

- Rzeczywiście, wcześniej trzykrotnie kandydowałem z list Sojuszu Lewicy Demokratycznej, teraz z komitetu Jacka Wójcickiego. Mogę powiedzieć o sobie, że jestem z krwi i kości społecznikiem. Ci co mnie znają wiedzą, że nie mogę usiedzieć w domu. Zawsze coś muszę robić. Jestem prezesem Ochotniczej Straży Pożarnej w Siedlicach przy ul. Strażackiej, jestem muzykiem amatorem i gram także w naszej orkiestrze dętej, która działa już od 1960 roku. A dlaczego dopiero teraz znalazłem uznanie wyborców? Nie mi jest to oceniać, takie były ich wcześniejsze decyzje, taka jest obecna, za którą bardzo dziękuję i zapewniam, że nie zawiodę ich sprawując mandat radnego.

- To jakie stawia pan przed sobą cele nie tylko jako społecznik, ale jako miejski radny z Zakanala, dzielnicy przez wielu zapomnianej?

- Od niektórych słyszałem nawet, że Strażacka to już chyba Deszczno. Największym problemem naszej części miasta, a przynajmniej tak twierdzą mieszkańcy, z którym się jak najbardziej zgadzam, jest kiepski stan dróg gruntowych. Wiele z nich wymaga pilnych remontów i trzeba naprawdę za to szybko się wziąć. Oczywiście w miarę możliwości budżetowych. Będę przekonywał prezydenta i innych radnych, żeby ustalić plan prac rozłożony na kadencję i systematycznie go realizować. Dawniej mieliśmy spory problem z terenami zalewowymi. Poprzez cykliczne remonty, w tym rowu opaskowego czy budowę przepompowni dzisiaj w razie poważniejszych opadów nadmiar wody jest odprowadzany. Widać to było szczególnie w ubiegłym roku, kiedy mieliśmy wiele dni opadowych. Ten przykład pokazuje, że poprzez systematyczną pracę można rozwiązać najtrudniejsze nawet problemy. Idźmy dalej. Jak kiepskie są drogi, to i chodniki wymagają remontów albo w ogóle budowy. Do tego brakuje miejsc większej aktywności społecznej. Mieszkańcy Zakanala aktywnie lubią spędzać czas, bo sprzyjają ku temu fajne tereny wokół, ale brakuje odpowiedniej infrastruktury. Przydałoby się więcej ścieżek rowerowych, ale i miejsc  wspólnych spotkań, coś na wzór domu strażaka w Siedlicach. Potrzebne będzie jednak w tym przypadku najpierw pobudzenie aktywności mieszkańców szczególnie w Karninie i Zieleńcu.

- Zakanale, jako dzielnica, w jakim powinna kierunku się rozwijać?

- Głównie jako osiedla domków jednorodzinnych. Możliwości budowlane są bardzo duże i jeżeli zadbamy, jako miasto, o infrastrukturę jestem przekonany, że miejsce to stanie się bardzo konkurencyjne dla gorzowskich ,,sypialni’’ usadowionych w sąsiednich gminach. Pokazał to choćby realizowany program ,,Tania działka budowlana’’, który cieszy się duży wzięciem. Ponadto w rejonie ulicy Kasprzaka mamy tereny przemysłowe, co pozwala też na rozwój gospodarczy całego miasta.

RB