W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Łukasza, Kai, Nastazji , 22 kwietnia 2019

Ciągle są pod kreską, ale jakoś dają radę

2019-01-02

Trzy pytania do Małgorzaty Jakubowskiej, prezes Fundacji Obrony Praw Zwierząt Anaconda

medium_news_header_23664.jpg

- Pani prezes, niedawno mówiła pani, że Fundacji brakuje pieniędzy. Jak to teraz jest?

- Kiepsko. Ciągle nam brakuje rzeczywiście pieniędzy. Bo mamy za dużo zwierząt, którym trzeba pomagać, za dużo kosztuje nas pomoc weterynaryjna, bo nasze zwierzaki mają naprawdę poważne problemy. Obecnie opiekujemy się około setką kotów, psów mamy kilka, ale też są. No i na koniec roku bilans pokazał, że jesteśmy około 16 tys. zł na minusie. Podkreślę, że oczywiście mamy naszych darczyńców, którzy nam pomagają. Nie dalej jak kilka dni temu, przed wigilią pewna pani zasiliła nasze konto 1 tys. zł, co jest niezmiernie cenne, ale jednak cały czas borykamy się z problemami.

- To dlatego Fundacja organizuje bal?

- Tak, już po raz czwarty zapraszam na wielki bal charytatywny, który odbędzie się 23 lutego w Restauracji Pintal. Będziemy tam zbierać pieniądze na pomoc naszym podopiecznym. Urządzamy masę atrakcji. Bo i będą gry i zabawy z fantami, a tymi są przedmioty rękodzieła, obrazy gorzowskich artystów oraz wiele innych ciekawych rzeczy. Cały dochód z balu pójdzie na Fundację i na potrzeby naszych podopiecznych. Są wolne miejsca, cały czas można się do nas zgłaszać.

- Jak jeszcze inaczej można pomóc Fundacji, jeśli ktoś w balach nie gustuje?

- Generalnie najbardziej potrzebujemy pieniędzy, bo opieka nad bezdomnymi zwierzętami jest zwyczajnie kosztowna. Poza tym poszukujemy domów tymczasowych, to jest na drugim miejscu i na końcu zawsze przyjmujemy dobrą kocią karmę oraz żwirek. Prawda jest taka, że wiele z naszych domów tymczasowych sama sobie radzi z karmą i żwirkiem, ale jak się ma setkę to taka pomoc jest wręcz niezbędna. Zawsze można nas wesprzeć poprzez wpłaty na nasze konto, każda kwota jest dla nas bezcenna. Tym bardziej, że choć się już milion razy zarzekaliśmy, że nie przyjmujemy nowych zwierząt, ale jak odmówić, kiedy ktoś przynosi taką zabiedzoną biedę? Chętni do pomocy – czy jako domy tymczasowe, wolontariusze, czy wreszcie jako chętni darczyńcy mogą się kontaktować z nami przez naszą stronę na Facebooku lub przez naszą stronę w Internecie. Tam są wszelakie dane, telefony. Pomoc każdego i każda się przyda.

Renata Ochwat