W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Bernarda, Sabiny, Samuela , 20 sierpnia 2019

Warto z powrotem przywrócić całość do życia

2019-02-07

Trzy pytania do Jana Tomaszewicza, dyrektora Teatru im. Juliusza Osterwy w Gorzowie

medium_news_header_23953.jpg

- Rozpoczyna się długo oczekiwana rewitalizacja malowideł na widowni oraz remont dużej sceny. Na ile utrudni to prowadzenie codziennej działalności teatralnej?

- Nie będę ukrywał, że cieszę się z tego remontu i dziękuję zarządowi województwa za kolejną już pomoc finansową. Szczególnie za rozłożenie inwestycji na dwa lata. Zaczynamy od wspomnianej rewitalizacji i remontu sceny, zaś w drugim etapie zajmiemy się parkiem oraz e-usługami. Oczywiście będzie to wszystko miało wpływ na codzienną organizację spektakli. Po przedstawieniu dokładnego harmonogramu prowadzonych prac remontowych przez wykonawcę będziemy mogli wszystko zaplanować w szczegółach. Na pewno przez najbliższe trzy miesiące trzeba będzie dogadywać się z wykonawcą. W marcu przykładowo mamy premierę, którą musimy zrealizować, musimy także zrealizować jeden z projektów zleconych przez miasto, a to jest w sumie 15 spektakli. Łatwiej będzie nam od maja, kiedy zaczniemy realizować swoje projekty artystyczne w teatrze letnim na scenie kameralnej. Przygotowanych zostanie tam 300 miejsc dla widzów.

- Do kiedy potrwają prace rewitalizacyjne?

- Najważniejsze, żebyśmy z wszystkim zdążyli na listopadowe Gorzowskie Spotkania Teatralne. Przyjmuję, że data 30 października jest taką graniczną datą. Kiedy sobie o niej pomyślę już zacieram ręce na myśl, że sala przywita wtedy gości nie tylko świeżością, ale i zawieszonym horyzontem, który ma zostać uruchomiony w trakcie prowadzonych prac. Funkcjonował on w okresie międzywojennym, zapewne po wojnie przez jakiś czas też był, ale już nie ma. Są piękne drewniane urządzenia napędowe i warto z powrotem przywrócić całość do życia. Będzie to dodatkowa atrakcja funkcjonowania naszego teatru.

- Dziewięć lat temu mieliśmy przedstawienie ,,Zapach żużlu’’, teraz trwają przygotowania do spektaklu prezentującego szachy. To pokazuje, że kultura i sport mogą być bliskie sobie. Czy teatr jest otwarty na prezentację jeszcze innych dyscyplin sportowych?

- Temat szachów w sztuce nie jest dla mnie nowy, bo z Andrzejem Modzelanem, znanym byłym zawodnikiem, ale i wybitnym trenerem, przymierzam się do tego tematu od pięciu lat. Dłużej nie ma co czekać i w tym roku chcemy to zrealizować. Czy nam się uda? Myślę, że tak. Jan Kochanowski napisał piękny poemat w języku staropolskim pod tytułem ,,Szachy’’. Pokazał w niej strategię z jednej strony społeczną, z drugiej militarną. W sytuacji, kiedy do pomocy mam takiego mistrza jak Andrzeja Modzelana uważam, że jesteśmy w stanie stworzyć idealną wręcz strukturę przestrzenno-artystyczną, w którą wkomponujemy te szachy. Chcielibyśmy zrobić to w formule widowiska plenerowego i wystawić w trakcie Dni Gorzowa. Ta nasza propozycja dobrze by się wkomponowała w inicjatywę Muzeum Lubuskiego, które planuje z kolei zorganizować w Spichlerzu wystawę poświęconą szachom. Kiedyś w Chemiku graliśmy spektakl poświęcony Stilonowi. Co prawda nie klubowi lecz zakładowi. Teatr jest czynnikiem społecznym, realizującym różne propozycje. Pamiętam, że w Bydgoszczy był  spektakl poświęcony Kazimierzowi Deynie. Przypominam o tym wszystkim, ponieważ jak pojawią się kolejne pomysły, w ramach których będzie można ciekawie pokazać sport, to oczywiście zainteresujemy się tematyką.

RB