W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Bony, Horacji, Jerzego , 24 kwietnia 2019

Decyzja ministra zdrowia odbije się na pacjentach

2019-03-03

Trzy pytania do Roberta Surowca, wiceprezesa Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie

medium_news_header_24167.jpg

- Ostatnie tygodnie nie były spokojne dla zarządu szpitala, ale i dla pacjentów, którzy mieli prawo czuć obawy w związku z zawirowaniami, szczególnie na oddziale chirurgii ogólnej i onkologicznej. Czy powołanie nowego ordynatora rozwiąże nabrzmiałe problemy?

- Jestem przekonany, że zachodzące teraz zmiany w zespole lekarskim na chirurgii wpłyną pozytywnie na dalszą działalność całego szpitala. Zarząd szpitala zrobi wszystko, aby sytuacja już się nie powtórzyła, ale proszę pamiętać, że to nie jest problem gorzowskiego szpitala, a całej polskiej służby zdrowia. Brakuje lekarzy, a ci którzy pozostali w kraju chcą zarabiać tyle co ich koledzy na Zachodzie. Nie możemy przy ustalaniu płac dla lekarzy przekroczyć określonej granicy, bo wcześniej czy później odbije się to na finansach całego szpitala. Pamiętajmy też, że oprócz lekarzy pracuje u nas półtora tysiąca ludzi. I jeżeli zaczniemy jednej grupie płacić coraz więcej, nastąpi to kosztem innych grup pracowniczych, ponieważ oszczędzanie na pacjentach nie wchodzi w rachubę. O jednym mogę zapewnić: dla nas najwyższą wartością jest poziom leczenia i od tego nie odejdziemy.

- Na ostatniej sesji rady miasta zwrócił się pan do prezydenta miasta Jacka Wójcickiego i przewodniczącego rady miasta Jana Kaczanowskiego, żeby przejawili zainteresowanie problemami lecznicy w nieco innej formule niż poprzez pisanie otwartych listów. Ale to chyba dobrze, że obaj panowie przejawiają troskę o szpital?

- Z obu panami znam się od wielu, wielu lat; mogli do mnie zadzwonić, do prezesa szpitala, ale woleli napisać donos do właściciela szpitala, czyli marszałka województwa i opublikować go na stronie miasta zanim dotarł do Zielonej Góry. Szkoda, że tak doświadczony samorządowiec jak Jan Kaczanowski nie zna przepisów. Jako przewodniczący Rady Miasta nie może wysyłać listów „w imieniu mieszkańców miasta”. Obaj panowie ani razu nas nie odwiedzili; mam nadzieję, że teraz skorzystają z mojego zaproszenia, bo liczę, że w końcu staną się sprzymierzeńcami naszej lecznicy.

- Do czerwca w szpitalu ma zniknąć blisko 100 łóżek ze względu na nowo wprowadzone normy zatrudnienia pielęgniarek i położnych. Będzie to stanowiło poważny problem dla działalności lecznicy?

- To będzie dla nas bardzo duży problem i tego nie ukrywam. Będziemy musieli zlikwidować co dziesiąte łóżko – a mamy takie oddziały, jak chirurgia, hematologia, neurologia, interia, gdzie dziś wszystkie są non stop zajęte. A teraz nas się przymusza, żebyśmy jeszcze z części zrezygnowali. Co mamy zrobić z pacjentem, który przyleci po udarze śmigłowcem? Mniejsze szpitale chętnie przyjmują pacjentów na terminowe zabiegi, ale w nagłych przypadkach odsyłają do nas. Powtórzę, co mamy zrobić? Wygonić ciężko chorego za drzwi, mówiąc że nie mamy wolnego łóżka? Decyzja ministra zdrowia odbije się na pacjentach.

RB