W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Dory, Olgi, Teodora , 26 marca 2019

Starajmy się w ogóle stawiać na symbole miasta

2019-03-11

Trzy pytania do Jerzego Synowca, radnego z klubu Kocham Gorzów

medium_news_header_24229.jpg

- Kiedy przyjrzymy się statystykom wypadków na gorzowskich drogach zauważymy, że najwięcej zdarzeń ma miejsce na rondach. Nasi kierowcy nie radzą sobie na tych  specyficznych skrzyżowaniach?

- Tak, to jest duży problem. Niedawno na rondzie Wyszyńskiego, gdzie dochodzi do bardzo dużej liczby wypadków i kolizji cudem uniknąłem zdarzenia. Jechałem prawym pasem i nagle zostałem ,,zaatakowany’’ przez kierowcę ścinającego z lewego pasa. Niemal codziennie obserwuję na gorzowskich rondach groźnie sytuacje, niektórzy nawet nie zatrzymują się przed ich wjazdem, lecz pędzą 80 kilometrów na godzinę, zapominając, że tutaj nie działa zasada prawej ręki. Pierwszeństwo ma ten, kto już na tym rondzie się znajduje. Na pewno problem tkwi w niedouczeniu wielu kierowców. Dlatego postawiłbym, szczególnie przed tymi rondami, gdzie jest największe zagrożenie, ogromne tablice informujące o zatrzymaniu się przed wjazdem. Może to dotarłoby do niektórych kierowców.

- Niedługo na Zawarciu stanie pomnik Edmunda Migosia. To pan swego czasu zainicjował budowę małych pomników w mieście. Pomysł uhonorowania pierwszego gorzowskiego mistrza Polski na żużlu uważa pan za dobry?

- W tym przypadku mam odczucia trochę ambiwalentne. Z jednej strony cieszę się, że uhonorowany ma zostać akurat nasz pierwszy mistrz Polski, zwłaszcza że doskonale pamiętam finał z 1970 roku. Jako młody chłopak uszyłem nawet duży transparent z napisem ,,Na gorzowskim torze tylko Migoś wygrać może’’. Potem poznałem go osobiście, to był bardzo skromny i niekonfliktowy człowiek. Postać świetnie znana mieszkańcom, bardzo dobry trener. I skoro rozmawiamy o skromnej wersji pomnika to powiem wprost, że jemu akurat się należy. Z drugiej strony boję się, i to są te moje wątpliwości, żebyśmy nie pojechali zbyt ostro i nie zaczęli stawiać kolejnych pomników żużlowcom, bo wpadniemy w inflację. Są inni sportowcy, o których ewentualnie można byłoby pomyśleć. Starajmy się w ogóle stawiać na symbole miasta. Na osoby bardzo wybitne, ważne lub bardzo charakterystyczne.

- Rozgorzała dyskusja na temat bonifikaty za jednorazową opłatę w ramach przekształcenia gruntów z wieczystego użytkowania we własność. Klub radnych Kocham Gorzów stanowczo zaczął domagać się bonifikaty w chwili, kiedy prezydent nie był skłonny do takiego działania. Jakiej wielkości powinna być ta bonifikata?

- Spójrzmy na największe polskie miasta, gdzie wszędzie jest wprowadzana bonifikata, w niektórych w wysokości nawet 95 procent. To pokazuje, że ta wspólna idea nie jest skierowana do wybranej grupy mieszkańców, a praktycznie do wszystkich Polaków. I to jest zrozumiałe. Wieczyste użytkowanie wymyślono w PRL-u po to, żeby oficjalnie nie było własności, choć dane tereny należą do konkretnych osób. Żyli oni jednak z niepewnością, bo władza mogła wtedy wszystko. Czas zlikwidować tę hybrydę, a bonifikata ma stanowić pewną rekompensatę, zwłaszcza dla tych, którzy chcą zapłacić jednorazowo. Powiem wprost, że ta ulga należy się wszystkim bez wyjątku i hamowanie wprowadzenia odpowiedniej regulacji uchwałodawczej jest takim wybrykiem natury. Jest rzeczą kompletnie niezrozumiałą. To duże miasta mogą stracić na tych bonifikatach ogromne pieniądze, nie my. Jeżeli chodzi o jej wysokość to powinniśmy porozmawiać w tej sprawie, choć byłbym za jak największą ulgą.

RB