W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Dory, Olgi, Teodora , 26 marca 2019

Być może Piłsudski powinien stać w innym miejscu

2019-03-14

Trzy pytania do Marty Bejnar Bejnarowicz, radnej z klubu Kocham Gorzów

medium_news_header_24248.jpg

- Obecnie trwa w mediach społecznościowych bardzo intensywna dyskusja na temat zasadności budowy ronda przy ul. Sikorskiego i zasadności przesuwania pomnika Adama Mickiewicza. Jak pani ocenia ten pomysł?

- Nie podoba mi się zupełnie. Zresztą nie podoba mi się też, że Piłsudski stoi tyłem do Mickiewicza. A jak Mickiewicz zbliży się o kolejne 12 metrów do Marszałka, to jeszcze bardziej mi się to nie będzie podobało. Jednak została podjęta decyzja, że ma być tam rondo, a Mickiewicz nie może stać na środku ronda - musi zostać przesunięty. Wynika z tego, że problemem jest decyzja o budowie ronda. Tam nie ma wielkiego ruchu i go nie będzie - tym bardziej, że ul. Dworcowa będzie częściowo zamknięta. Sikorskiego przy ZUS też nie jest specjalnie ruchliwą ulicą, więc na dobrą sprawę rondo obsłuży jedynie skrzyżowanie Orląt Lwowskich z Sikorskiego. W takiej sytuacji rondo nie jest tu niezbędne wiec można było zostawić Mickiewicza tu gdzie jest. Być może Piłsudski powinien stać w innym miejscu, bo teraz stoi niemal na przystanku, uczęszczany intensywnie trakt pieszy przechodzi za jego plecami i na dodatek w błocie a jego szczególną ozdobą jest pierwszoplanowa dekoracja ze skrzynek elektrycznych, które - swoją drogą - są świętym krowami w tym mieście. Są wszędzie i wszędzie szpecą. Jak to w Gorzowie.

- Jak pani się podobają takie właśnie różne gorzowskie pomysły – tu sobie zrobimy jakiś parczek, gdzieś skwer za pół miliona albo i za cały, tam gdzieś zrobimy jakiś deptak?

- Gdyby te rzeczy powstawały na zasadzie, że to my mieszkańcy sami sobie byśmy to zrobili, bo tego chcemy, to byłabym w stanie wszystko zaakceptować. Akceptuję przebudowy skwerów, podwórek, które są robione z ludźmi, nawet jeśli mają pewne błędy projektowe, a ludzie, którzy będą tego używali, są przekonani, że tak ma być. Wtedy niech i tak będzie. Natomiast nie podobają mi się rzeczy, które powstają niby partycypacyjnie, ale na dobrą sprawę odgórnie i szkodliwie dla przestrzeni. Tu dobrym przykładem jest plac zabaw za Filharmonią Gorzowską. Jest on usytuowany w klatce, w zasieku metalowym, jakby dzieci miały uciec na ulicę Warszawską. Nie bardzo wiem, przed kim jest to ogrodzenie, podobno przed psami. Idąc tym tropem, to nie wiem czy wszystkich chodników w Gorzowie nie trzeba byłoby ogrodzić takim płotkiem, bo tam też przecież mogą wejść psy i zostawić coś brzydkiego. Natomiast jeśli chodzi o deptak przy ul. Sikorskiego, to myślę, że z czasem się przyjmie. Chociaż metodologia jego wprowadzania stała na głowie. Należało zrobić najpierw tzw próbkowanie - zamknąć ten odcinek na czas testowania i sprawdzić jak realnie zachowa się ruch w mieście. Może uniknęlibyśmy w ten sposób pogromu przedsiębiorczości w centrum miasta, jaki teraz mamy.

- To może pani wie, kiedy zakończy się ten remont?

- Nie mam zielonego pojęcia. W żadne zapewnienie magistratu nie wierzę. Zresztą ich nawet ostatnio nie czytam, bo widzę, że nie mają przełożenia na rzeczywistość. Trzeba jednocześnie przyznać, że to jest trudny teren. Spotykamy bowiem rzeczy, jakich się spodziewaliśmy. Wiadomym było, że będą Bramy Młyńska i Santocka oraz coś w podobie. Może niespodzianką był skład porcelany. Przyjęto złą metodologię pracy, ale niech się dzieje skoro 65% głosujących gorzowian jest zadowolona z takiego zarządzania miastem i inwestycjami. Niech się dzieje.

Renata Ochwat