W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Aleksego, Bogdana, Martyny , 17 lipca 2019

Nie da się porównać Gorzowa i Warszawy

2019-06-20

Trzy pytania do Kamila Siałkowskiego, dziennikarza Gazety Wyborczej

medium_news_header_25121.jpg

- Wyjechałeś z Gorzowa do Warszawy przed dwoma laty. Czyżby nasze miasto nie było na tyle atrakcyjne, żeby kontynuować tu rozwój zawodowy?

- Rynek medialny w Gorzowie mocno się w ostatnich latach skurczył. Jakiegoś wielkiego dramatu z pracą nie ma, ale oczywiście lepsze opcje są w innych, większych miastach. Życie to sztuka wykorzystywania okazji. „Wyborcza” organizuje staże w warszawskich redakcjach, dostałem się na jeden z nich. Po kilku tygodniach padła propozycja przenosin do stolicy. Dla mnie to było bardzo ciekawe wyzwanie. Skorzystałem i dzisiaj nie żałuję decyzji. Podobnie, jak w ostatnim czasie w Gorzowie, także w Warszawie jestem reporterem sądowym. Jakby ktoś był zainteresowany, moje teksty wrzucam na stronęFacebook.com/SialkowskiPiszeZsadu.

-Jak wygląda Gorzów z perspektywy Warszawy?

- Coraz bardziej jak miasto powiatowe, niestety. Gdy patrzę na ludzi, którzy w Gorzowie mają władzę i coś do powiedzenia, właśnie takie wrażenie odnoszę. Oczywiście jestem na bieżąco, wciąż śledzę to, co się dzieje w Gorzowie. Mój news feed na Facebooku jest dziś warszawsko-gorzowski. Patrzę na miasto z sentymentem, ale chyba jeszcze bardziej krytycznie niż wtedy, gdy w Gorzowie żyłem i pracowałem.

-Gdybyś dzisiaj miał przenieść na gorzowski grunt kilka warszawskich pomysłów, to na co byś postawił w pierwszej kolejności?

- Gorzów i Warszawa to całkowicie inne miasta, absolutnie nie da się ich porównać. Warszawa kupuje 200 tramwajów, Gorzów - kilkanaście. Taka jest mniej więcej różnica nie tylko między miastami, ale przede wszystkim między możliwościami, jakie dają. Zastanawiałem się, czy dałoby radę wprowadzić w Gorzowie jakieś warszawskie rozwiązania, choćby komunikacyjne. Tak dobrze funkcjonującego systemu do Gorzowa oczywiście nie da się przenieść, ale można byłoby na przykład tak zaplanować linie tramwajowe, żeby w przyszłości woziły ludzi, a nie powietrze. Nie rozumiem też, dlaczego Gorzów nie postawi na rowery, dlaczego nie buduje się w szybszym tempie ścieżek, dlaczego nie myśli się na poważnie o systemie rowerów miejskich. Korzystam w Warszawie z Veturilo i nie wyobrażam sobie codziennego funkcjonowania bez tego systemu.

RB

Fot. Archiwum prywatne Kamila Siałkowskiego