W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Eustachego, Faustyny, Renaty , 20 września 2019

Przyroda stanowi największy skarb tej ziemi

2019-07-05

Trzy pytania do Krystyny Prońko, piosenkarki i pedagoga

medium_news_header_25224.jpg

- Czym dla pani jest tytuł Honorowej Obywatelki Miasta Gorzowa?

- Dużym wsparciem w każdym wymiarze. Mogę nawet powiedzieć, że na nowo dostałam ,,kopa energetycznego’’. Obywatelką Gorzowa oczywiście czuję się cały czas. Tutaj się urodziłam i spędziłam najpiękniejsze lata dzieciństwa oraz młodzieńcze. Tutaj chodziłam do szkoły, tu zdałam maturę. Pomimo, że wyjechałam do Warszawy pół wieku temu, to moje związki z Gorzowem nie zamarły nawet na chwilę. Tu mam cały czas rodzinę, tu są pochowani moi rodzice, a także stąd mam niektórych współpracowników muzycznych. A Gorzów, jako miasto, też o mnie zawsze pamięta. Często jestem zapraszana na koncerty, spotkania.  Przy okazji przypomnę, że już jestem honorową obywatelką Cisnej. Po 25 latach śpiewania piosenki ,,Deszcz w Cisnej’’ władze gminy na początku wieku przyznały mi ten zaszczytny tytuł. A ówczesna pani wójt Elżbieta Łukacijewska, dzisiaj jest w Parlamencie Europejskim.

- Wychowywała się pani w Gorzowie przy ul. Matejki. Jakie inne miejsca związane z naszym regionem pozostały najbardziej w pani pamięci?

- Przede wszystkim zawsze byłam zakochała w tutejszej przyrodzie, bo jest ona naprawdę piękna. A ostatnio, na co zwróciłam uwagę, jest naprawdę coraz lepiej zadbana i te choćby nasze parki stają się taką oazą wypoczynku. Zwróciłam również uwagę na to, że wiele drzew, które zapamiętałam z dawnych lat są dzisiaj… wyższe. Zawsze uwielbiam jeździć też nad okoliczne jeziora, choćby do Lubniewic czy Nierzymia. Tereny te dawniej wyglądały nieco inaczej niż dzisiaj, ale dla mnie to nigdy nie miało i nie ma znaczenia. Dla mnie ta przyroda stanowi największy skarb Ziemi Gorzowskiej.

- A w samym mieście, do których miejsc powraca pani najczęściej?

- Zawsze miło wspominam kawiarnię Letnią, choć najbardziej pamięcią wracam do miejsc związanych z zainteresowaniami muzycznymi, jak choćby Dom Chemika czy Jazz Club pod Filarami. Pamiętam, choć może nieco już słabiej Dom Kolejarza. Bardzo dobrze za to pamiętam aulę obecnego ZWKF, bo wiąże się ona z pewnym humorystycznym zdarzeniem. W auli tej odbywały się różne zabawy. Kiedyś, było to już po maturze, odbywała się tam jedna z zabaw i wzięłam się nad odwagę, podeszłam do chłopaków grających na instrumentach z propozycją, że zaśpiewam jedną z piosenek. Podałam im nawet tytuł, oni się zgodzili. Wzięłam mikrofon i w ułamku sekundy zapomniałam cały tekst. Pamiętałam tylko melodię.

RB