W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Aleksego, Bogdana, Martyny , 17 lipca 2019

To są bardzo dobrze inwestowane pieniądze

2019-07-08

Trzy pytania do Joanny Kasprzak-Perki, prezes Centrum Sportowo-Rehabilitacyjnego Słowianka

medium_news_header_25235.jpg

- Od kilku tygodni mamy zmienną pogodę. Raz doskwierają nam duże upały, innym razem mamy temperatury nie zachęcające do wyjazdu na plażę. Dla was taka zmienna pogoda jest dobra?

- Pamiętam lata, w których dominowały opady deszczu i wtedy mieliśmy oblężenie Słowianki, ponieważ ludzie nie jeździli nad jeziora. Ostatnie lata raczej są słoneczne, a przy takiej pogodzie, nie ukrywam, mieszkańcy naszego regionu w sporej części wybierają otwarte akweny. Jest to zrozumiałe. Inaczej to wygląda przy bardzo wysokich temperaturach, jakie mieliśmy już w tym sezonie w Gorzowie. Wyjazdy nad jeziora nie są wtedy atrakcyjne, gdyż każdy w takich warunkach szuka przede wszystkim ochłody. Woda ją daje, ale leżenie na plaży przy blisko 40 stopniach nie jest przyjemne. I w takich dniach mamy dużo gości na Słowiance. Mówiąc wprost, z punktu widzenia handlowego najmniej korzystną dla nas temperaturą jest ta w granicach od 25 do 30 kilku stopni.

- Przy bardzo wysokich temperaturach powietrza na Słowiance mamy komfort w postaci przyjemnego, chłodniejszego powietrza?

- Ostatnio zakończyliśmy poważną inwestycję czyli wymianę całego układu wentylacji, które jednak czerpie powietrze z zewnątrz. Kiedy na dworze mamy bardzo wysoką temperaturę, trudno jest nam wtedy utrzymać określone parametry w środku budynku. Zdarzało się już, że na basenie temperatura wahała się w granicach 30 stopni, a wpływ na to miały dodatkowo elementy budowlane, jak choćby osmołowany dach, który mocno się nagrzewa. Ważne jest to, że żyjemy w regionie licznych jezior, rzek i innych akwenów oraz mamy do dyspozycji nasz aquapark. Znam miasta, w których nie ma pływalni a do najbliższego jeziora ludzie muszą dojeżdżać po kilkadziesiąt kilometrów. Dlatego cieszmy się z tego, co mamy.

- Na ile program powszechnej nauki pływania pozytywnie wpływa na bezpieczeństwo młodych gorzowian w trakcie letnich zabaw nad wodą?

- Wszelkie złe statystyki są po stronie straży pożarnej i policji, ale jestem przekonana, że absolwenci naszego programu w każdych warunkach są bezpieczni. Pamiętajmy, że nauka pływania to nie tylko same kształcenie zachowań się w wodzie, ale i nauka postępowania w miejscach, gdzie znajdują się akweny. Wypadki najczęściej zdarzają się w sytuacjach niedbalstwa. Czyli wchodzenia do wody w miejscach zakazanych, pod wpływem alkoholu czy skakania z wysokości w miejscach niesprawdzonych. My uczymy dzieci, że mogą pływać tylko tam, gdzie są stworzone ku temu warunku, pod opieką rodziców i tam, gdzie są ratownicy a woda sprawdzona. Ponadto pływanie to także najlepsze lekarstwo dla dzieci z wadami postawy czy otyłych. Przypomnę, że u nas ten program rodził się w bólach, gdyż żeby go realizować musiały być spełnione trzy czynniki. Pierwszy dotyczył bazy. Kiedyś w Gorzowie mieliśmy basen przy ul. Energetyków oraz Łaźnię Miejską. To pozwoliło nam na rozpoczęcie realizacji programu. Druga sprawa to instruktorzy. Dzięki sekcji pływania oraz uczelni zawsze mieliśmy sporą grupę dobrych trenerów. I trzeci czynnik decydujący o powodzeniu, to chęci ze strony władz miasta. Mieliśmy to szczęście, że władze Gorzowa zainwestowały w naukę pływania i dzisiaj to procentuje. Myślę, że nie ma w Gorzowie osoby, która dzisiaj zaprotestowałaby przeciwko łożeniu na ten cel wspólnych środków. Bo to są bardzo dobrze inwestowane pieniądze.

RB