W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Eustachego, Faustyny, Renaty , 20 września 2019

Autonomia musi mieć swoje rozsądne granice

2019-07-12

Trzy pytania do Tomasza Rafalskiego, radnego z klubu Prawo i Sprawiedliwość

medium_news_header_25273.jpg

- Nie był pan za zmianami w statucie Filharmonii Gorzowskiej. Pana zdaniem autonomia tej instytucji jest zagrożona?

- Martwi mnie, że atmosfera wokół Filharmonii Gorzowskiej gęstnieje od pewnego, czasu, można nawet powiedzieć, że od wielu lat. Zastanawiam się, czemu kolejny już dyrektor ma kłopoty z dogadaniem się z urzędnikami czy wprost z prezydentem? Nasz głos sprzeciwu, jako klubu radnych PiS, nie wiązał się z tym, że stajemy po któreś stronie konfliktu. Nie stajemy po żadnej, ale bardzo ostrożnie podchodzimy do tego rodzaju regulacji prawnej. Myślę, że nie rolą władz miasta ani tym bardziej radnych jest podejmowanie decyzji za władzę filharmonii i podpowiadanie im, jak mają funkcjonować. Narzucanie przez polityków systemu takiego działania jest błędne i my do tego ręki na pewno nie przyłożymy. Powołanie przez prezydenta rady może doprowadzić do jeszcze większych konfliktów. Z drugiej strony autonomia musi mieć swoje rozsądne granice, bo filharmonia w pierwszej kolejności ma służyć mieszkańcom. Pamiętajmy, że corocznie z budżetu na utrzymanie jednostki przeznaczamy około sześciu milionów złotych.

- Chciał pan innej nazwy skweru znajdującego się przy Empiku niż ta, którą ostatecznie przyjęli radni. Dlaczego nie udało się ich przekonać do pańskiej propozycji?

- Często w radzie nie liczy się siła argumentów, ale liczba głosów, nad czym ubolewam. Wiele spraw załatwianych na sesji ma charakter lokalny, nie polityczny. Tak było też z tą nazwą. Samo nadanie imienia temu skwerowi było słusznym działaniem. Pojawił się pomysł upamiętnienia wydarzeń sierpniowych z 1982 roku i uważam, że pomysł bardzo dobry. Przy czym co do samej nazwy ,,Skwer 31 sierpnia 1982 roku’’, to wydaje mi się, że ciekawsza z edukacyjnego nawet punktu widzenia była moja poprawka zachęcająca do przyjęcia nazwy ,,Skwer Wydarzeń Gorzowskich 1982 roku’’. Nie chodziło mi wcale, żeby od razu na czerwcowej sesji podejmować tę decyzję. Lepiej byłoby nawet wycofać projekt, poddać raz jeszcze analizie podczas obrad komisji nazewnictwa i dopiero wtedy przyjąć jedną z dwóch propozycji. Wielu radnych poparło moją propozycję, ale zagłosowało przeciw niej. Wydaje mi się, że użycie słów ,,wydarzenia gorzowskie’’ byłoby bardziej zastanawiające dla tych, co nie wiedzą, co się wydarzyło u nas ostatniego dnia sierpnia 1982 roku. Wskazując suchą datę mocno ograniczamy całość wydarzeń, które przecież miały potem swój ciąg dalszy, choćby poprzez procesy.

- Mamy nowe wyróżnienie: ,,Gorzowski Orzeł Sportu’’. Po wielu latach miasto ponownie chce honorować nie tylko sportowców, ale ludzi sportu, w tym działaczy i sponsorów. Czy pomoże to klubom w znajdowaniu nowych sympatyków?

- Zobaczymy, ale sam pomysł jest dobry. Nie sami zawodnicy tworzą sport. Bez ludzi, którzy zajmują się jego organizacją oraz finansowaniem trudno byłoby osiągnąć sukcesy. Znam naprawdę mnóstwo ludzi w Gorzowie, którzy z czystego zamiłowania do sportu poświęcają swój czas i pieniądze, nie oczekując niczego w zamian. Myślę, że warto takich ludzi czasami nagrodzić, pokazać. Oczywiście musi to odbywać się w rozsądnych granicach, bo jak zaczniemy rozdawać nagrody na prawo i lewo, to szybko straci ona na znaczeniu.

RB