W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Franciszka, Lamberty, Narcyza , 17 września 2019

Ponadto atmosfera zawodów była wyśmienita

2019-08-05

Trzy pytania do Bartosza Zmarzlika, zwycięzcy Grand Prix Polski na żużlu we Wrocławiu

medium_news_header_25456.jpg

- Proszę przyjąć gratulację w związku z wygraną we Wrocławiu. Zwycięstwo na polskiej ziemi bardziej smakuje od tych odnoszonych na zagranicznych torach?

- Każde smakuje bardzo dobrze, ale te szczególnie, ponieważ wygrałem drugie w tym sezonie Grand Prix, co jest kolejnym ważnym krokiem poczynionym przeze mnie w karierze. Wcześniej nie zdarzyło mi się przecież odnieść dwóch zwycięstw w jednym roku, a nadal wciąż jest szansa powiększyć ten dorobek, bo przed nami jest jeszcze pięć rund. Przyznam, że miałem obawy przed startem we Wrocławiu, ponieważ po treningu nie czułem się rewelacyjnie. Każdy niemal zjazd kończyłem bólem głowy, bo nie mogłem znaleźć tego, czego szukałem. I to było widać w pierwszej fazie turnieju. Dobrze, że na najważniejsze wyścigi zdołaliśmy razem z teamem wszystko tak poustawiać, że motocykl spisywał się genialnie. Jechało mi się fantastycznie szczególnie w półfinałowym biegu, w finale również było dobrze, ale już nie tak idealnie. Wystarczyła krótka przerwa między wyścigami, a tor już lekko zmienił swoją charakterystykę. Stał się bardziej suchy i silnik był troszkę za mocny.

- Po dekoracji powiedziałeś, że w trakcie zawodów miałeś liczne problemy. Co miałeś dokładnie na myśli?

- Problemy dotyczyły jedynie dopasowania sprzętu do zmieniających się warunków torowych. Przez całe zawody robiliśmy wszystko, żeby ten mój motor szybko zasuwał nie tylko ze startu, ale również na trasie. W pierwszej fazie zawodów, w której uciekło mi kilka punktów, miałem dobre ustawienia pod szybki start, ale niestety, na prostej byłem wolny. Na łukach gdzieś tam radziłem sobie jeszcze z łapaniem prędkości, lecz wychodziłem na prostą i rywale byli szybsi. W trzeciej serii w ogóle zgubiłem prędkość i przed dwoma ostatnimi startami w fazie zasadniczej trochę zaryzykowaliśmy, idąc w drugą stronę z ustawieniami. Okazało się, że był to dobry ruch, pokazujący jednocześnie jak trzeba być czujnym przez całe zawody, bo naprawdę łatwo można dać się zaskoczyć. I to niekoniecznie rywalom. Teraz mógłbym powiedzieć, że mogłem od razu postawić na ten wariant, ale znowu trzeba zwrócić uwagę na różnice torowe panujące podczas pierwszych biegów a ostatnich. Z trybun może to się nie rzuca w oczy, ale są one znaczące.

- Pamiętasz zawody, w których uczestniczyłeś i byłoby tyle sytuacji, zwrotów akcji i wyprzedzania na dystansie?

- Na pewno nigdy w tak ciekawym turnieju nie startowałem, nie pamiętam również, żebym w ogóle oglądał zawody z taką dużą liczbą ciekawych akcji torowych. Rzeczywiście działo się bardzo dużo, to było mega ściganie, bardzo trudne zresztą dla zawodników. Kto jechał na czele stawki zaraz mógł być ostatni i odwrotnie. Duże słowa podziękowania i pochwały należy skierować do organizatorów, a szczególnie osób, które przygotowały świetny tor do jazdy. Sam z dużym zainteresowaniem oglądałem biegi, w których nie startowałem i łapałem się na tym, że moje ręce same składały się do oklasków. Zapewne jeszcze nie raz włączę sobie w domu ten turniej i już na spokojnie go obejrzę. Ponadto atmosfera zawodów była wyśmienita, kibice swoim dopingiem aż nieśli do walki.

RB

Fot. Marcin Szarejko