W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Belii, Ludwika, Luizy , 25 sierpnia 2019

Problem zaczyna się pojawiać później

2019-08-08

Trzy pytania do Przemysława Granata, radnego klubu Gorzów Plus

medium_news_header_25475.jpg

- Powinniśmy przejmować się medialnymi rankingami, które sytuują Gorzów na końcowych miejscach w różnych obszarach, w tym wśród najbiedniejszych miast Polski?

- Tak, powinniśmy, bo tego rodzaju rankingi, z którymi nie musimy do końca się zgadzać, pokazują jednak sytuacje w mieście. W tym przypadku mamy do czynienia głównie z rynkiem pracy, bo skoro jesteśmy w gronie najbiedniejszych polskich miast, to oznacza, że gorzowianie zarabiają najmniej. To z kolei powinno wpływać na kształtowanie kierunków dalszego rozwoju gospodarczego miasta. Ponadto na bazie rankingów można porównać nasz potencjał na tle innych. Oczywiście takimi wzorcami nie powinny być dla nas Warszawa, Gdańsk, Wrocław czy Poznań, które z wielu powodów zawsze wypadną w rankingach lepiej niż my, ale przynajmniej porównujmy się do miast o podobnej wielkości. Nie obrażałbym się natomiast na tego rodzaju rankingi, bo od tego lepiej nie będziemy mieli. To musi nas motywować do jeszcze cięższej pracy. Nie wystarczy jedynie ponarzekać, nie wystarczy również sprawdzić, w jakich obszarach ustępujemy innym, ale przede wszystkim zdiagnozować, co jest tego przyczyną. Mając tę wiedzę łatwiej będzie o usprawnienie najbardziej zaniedbanych elementów.

- Co pan sobie pomyślał słysząc, że w szpitalu notorycznie są psute czujki pożarowe i dymowe?

- Byłem, chyba jak większość z nas, totalnie zaskoczony. Z przykrością jednak również stwierdzam, że takie rzeczy pokazują, na jakim etapie świadomości znajduje się część naszego społeczeństwa. W tej grupie są również nasi mieszkańcy, ale tutaj problem nie tkwi w miejscu zamieszkania. Mam nadzieję, że tym psuciem nie zajmują się chorzy, bo działaliby przeciwko własnemu bezpieczeństwu. Dlaczego jest to niszczone, nie wiem czy ktoś mógłby racjonalnie odpowiedzieć na to pytanie. Jest to skrajny wandalizm.

- Rośnie liczba różnych usterek na placach zabaw. Czy nie stanowi to zagrożenia dla dzieci, które korzystają z tych placów i jak przed tym się zabezpieczyć?

- Pierwszym etapem jest właściwy odbiór, ale przypuszczam, że urzędnicy dokonują starannego sprawdzenia sposobu wykonania tychże urządzeń oraz ich sprawności. Problem zaczyna się pojawiać później, przy aktywnym ich wykorzystywaniu. Wiadomo, że mamy sytuacje, iż w poszukiwaniu oszczędności nie wszystko co się robi jest wykonane z odpowiednio dobrych materiałów. Dobre urządzenie na placu zabaw wytrzyma długo, kiepskie nawali szybko. Dlatego zachęcałbym do prowadzenia przeglądu instalacji co 2-3 tygodnie również przez pierwszych kilka miesięcy po oddaniu inwestycji. Samo przekazanie placu zabaw powinno być dopiero wstępem, gdyż rzeczywiście pojawiające się w trakcie korzystania z urządzeń usterki niekiedy mogą być groźne dla zdrowia dzieci.

RB