W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Eustachego, Faustyny, Renaty , 20 września 2019

Port na Warcie szansą i nadzieją Gorzowa

2019-08-27

Trzy pytania do Tomasza Sobierajczyka, projektanta, pomysłodawcy nowej koncepcji budowy portu w Gorzowie

medium_news_header_25579.jpg

- Dlaczego pana zdaniem w Gorzowie powinien powstać port żeglugi śródlądowej?

- Dlatego, że Gorzów znajduje się w doskonałej lokalizacji, jeżeli chodzi o obsługę takiego portu. Nasze miasto jest dużym węzłem infrastrukturalnym. Mamy bardzo dobre połączenia drogowe, jest kolej, mamy dostęp do gazociągu, rurociągu naftowego, są linie energetyczne, wysokowydajne sieci przesyłowe internetowe, a przede wszystkim Gorzów jest największym polskim miastem na międzynarodowej drodze wodnej E70, biegnącej z Antwerpii do Kłajpedy. Ponadto ten szlak jest połączony z drogą wodną E40, prowadzącą z Gdańska do Odessy. Oznacza to, że barką można przepłynąć z północnego Atlantyku przez cały kontynent - w tym Gorzów- aż do Morza Czarnego. Transport prowadzony drogami wodnymi jest wielokrotnie tańszy od samochodowego lub kolejowego. Powinien powstać u nas hub multimodalny, ponieważ Warta od Santoka do Gorzowa jest już dużą rzeką i są ku temu doskonałe warunki. Już niemal sto lat temu - jeszcze w czasach landsberskich - powstała koncepcja budowy portu. Ja opracowałem nową, aktualną na dzisiejsze czasy i chętnie poddaję ją teraz pod dyskusję.  

- Dlaczego Gorzów miałby stać się centrum transportu multimodalnego?

- Istotnym jest argument, że drogą wodną oddaleni jesteśmy od Szczecina o 180 kilometrów. Tym samym jesteśmy naturalnym zapleczem dla portu szczecińskiego, który moglibyśmy obsługiwać, gdyż on sam nie będzie w stanie magazynować mas towarowych, jakie są przewidywane w niedalekiej przyszłości. Szczecin nie zdołał przygotować wystarczającej powierzchni na swoich nabrzeżach. Musi mieć w regionie drugi port. Kolejna sprawa to konieczność rozwijania transportu wodnego. Europa dawno poszła w tym kierunku, a my wciąż debatujemy. I przez to masy towarowe omijają Polskę, podobnie jak wielu inwestorów korzystających z tej formy transportu. Brakuje u nas właściwej infrastruktury, a to są obecnie ogromne zyski. Przykładowo port w Duisburgu, taki jaki mógłby być u nas, generuje rocznie kilkadziesiąt miliardów Euro zysków. W Europie obecnie ilość prowadzonych inwestycji w portach, na kanałach żeglugi śródlądowej czy lateralnych, jest przeogromna. Nie zdajemy sobie nawet z tego sprawy, a inwestycje są prowadzone, ponieważ wiele szlaków wodnych nie jest już w stanie przyjąć więcej transportu. Jak Lubusz kiedyś był kluczem do Królestwa Polskiego, tak dzisiaj Gorzów może stać się bramą wodną dla całej Polski.  

- Zainteresował pan swoją propozycją różne instytucje, w tym gorzowski magistrat oraz Zachodnią Izbę Przemysłowo-Handlową. Czy pański pomysł już padł na podatny grunt i oceniając realnie, w jakiej perspektywie czasowej mogłoby dojść do realizacji inwestycji?

- Możemy mówić o bardzo dużym zainteresowaniu, zarówno w środowiskach decyzyjnych, jak i przedstawicieli przemysłu i produkcji. Wszyscy doskonale rozumieją potrzebę rozwoju miasta w tym kierunku, szczególnie że posiadamy odpowiednie zasoby, z których należy zacząć korzystać. Mamy prezydenta, który dobrze rozumie, że działając w długiej perspektywie można powoli zacząć poprawiać jakość życia mieszkańców. Praktycznie nikt nie ma wątpliwości, że port powinien powstać. Realizacja inwestycji, której koszt opiewa na miliardy złotych, zapewne potrwałaby do 2050 roku, może trochę szybciej. Ale dochodzenie do budowy portu oznaczałoby mnóstwo inwestycji pośrednich, będących dla miasta prorozwojowymi. Dobrym przykładem tu mogą być zbiorniki retencyjne, których budowa już się rozpoczęła. Oczywiście finansowanie musiałoby się odbywać głównie ze środków rządowych i unijnych. Takie programy funkcjonują i im szybciej zapadną decyzje, tym szybciej można byłoby zacząć  z tych środków korzystać. Poza tym świat już dzisiaj pędzi do przodu z wielką prędkością i trzeba postarać się wsiąść do tego pociągu. Budowa portu to skok cywilizacyjny dla miasta na kolejne dziesięciolecia, a rozwój gospodarczy na tyle rozwinąłby naszą aglomerację, że liczba mieszkańców miasta mogła się nawet potroić. To jest bowiem proces szalenie miastotwórczy.  

RB