W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Jagienki, Kamili, Korneliusza , 16 września 2019

Od tamtej pory minęły już trzy dekady

2019-09-10

Trzy pytania do Dariusza Rymara, dyrektora Archiwum Państwowego w Gorzowie

medium_news_header_25716.jpg

- Powstaje publikacja mająca zaprezentować gospodarczą przeszłość naszego miasta od chwili nadania mu praw miejskich w 1257 roku. Jest pan jednym z autorów książki i skupia się pan na latach 1945-90. Jaka była wtedy ta gorzowska gospodarka?

- Opartą na radosnej twórczości, można powiedzieć. Jak wszystko wtedy w Polsce. Wiadomo, że podstawową formą prowadzenia działalności gospodarczej jest dążenie do wypracowania zysku. W czasach PRL-u ekonomia rządziła się jednak innymi prawami, przede wszystkim kierowała się prawami politycznymi i była niemal w całości sterowana. To co w Gorzowie działo się z gospodarką nie było efektem działań oddolnych, wręcz przeciwnie, prywatną inicjatywę ostro zwalczano. Dobrym przykładem niech będzie tutaj porównanie, że jeszcze w 1950 roku było blisko 240 prywatnych podmiotów gospodarczych, a już sześć lat później niewiele ponad 50. Prywatna własność była zwalczana na każdym kroku, a centrum życia gospodarczego było budowane odgórnie. Starsi mieszkańcy dobrze pamiętają te dziwne lata, dla młodszych są one raczej nie do zrozumienia. Od tamtej pory minęły już trzy dekady. Pamiętamy, że pierwszym premierem niekomunistycznego rządu został Tadeusz Mazowiecki i to on wraz z ministrami swojego rządu dokonał przestawienia gospodarki na zupełnie inne tory. Wiązało się to z wieloma trudnymi również sytuacjami, w tym upadkiem wielu dużych zakładów pracy i wzrostem bezrobocia. Był to koszt przebudowy gospodarczej, który trzeba było ponieść, bo innej drogi nie mieliśmy.

- W omawianym czasie Gorzów był silnym ośrodkiem gospodarczym w kraju czy był zaliczany raczej do przeciętnych miast?

- Trudno dokonać porównania na tle innych miast, nawet nie wiem czy ktokolwiek kiedyś podjął się takich badań. Pewni możemy być tego, że Gorzów był miastem bardzo uprzemysłowionym. Kiedy spojrzymy na dane statystyczne z połowy lat 70., czyli z okresu w którym miasto doszło do swojego gospodarczego apogeum, to zwrócimy uwagę, że ponad 46 procent wszystkich pracujących gorzowian było zatrudnionych w przemyśle. Natomiast w stosunku do wszystkich mieszkańców, czyli również dzieci, rencistów i emerytów odsetek ten wynosił prawie 27 procent. W czasach landsberskich tuż przed wojną było to 20 procent. To pokazuje w jakim kierunku poszedł rozwój powojennego Gorzowa.

- Do kogo powinny być kierowane publikacje historyczne dotyczące spraw lokalnych?

- To jest dobre pytanie. Kiedy spojrzymy, że w kioskach, księgarniach leży mnóstwo wydawnictw historycznych można przypuszcza, że pobyt na to cały czas istnieje. Czy będzie zainteresowanie, żeby poczytać o gospodarce i to jedynie w lokalnym znaczeniu, tego nie wiem, ale jestem przekonany, że taka publikacja jest nam wszystkim potrzebna. Proszę zwrócić uwagę, że nie mamy zbyt wielu ciekawych wydawnictw poświęconych życiu gospodarczemu miasta czy bezpośrednio zakładom pracy, a wiele z nich już nie istnieje i pamięć o nich się zaciera. Przykładem niech będzie Stilon. Kiedyś wielka potęga gospodarcza, dzisiaj dalej działa w mocno ograniczonym wymiarze, ale działa. Zapewne każdy dzisiaj z chęcią wziąłbym publikację na temat historii tego przedsiębiorstwa i powspominał sobie dawne lata, lecz nikt nigdy nie podjął się starannego napisania takiej książki. Są w historii takie zakłady jak Stolbud, po którym kamień na kamieniu nie pozostał. Kolejnym takim przedsiębiorstwem jest Silwana. Mógłbym tu wiele jeszcze nazw wymienić. Powinniśmy pamiętać o ich historii. Mówiąc o słabościach dawnej gospodarki musimy jednak pamiętać, że to poprzez zakłady pracy zbudowaliśmy miasto. W 1945 roku było około 30 tysięcy mieszkańców, a w 1979 roku przekroczyliśmy granicę 100 tysięcy. Trzeba było dla wszystkich zbudować mieszkania, całą infrastrukturę komunikacyjną. Potrzebne były żłobki, przedszkola, szkoły, sklepy. Na bazie zakładów powstał i rozwinął się sport oraz kultura.

RB