W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Ambrożego, Florentyny, Gawła , 16 października 2019

Chwilami naprawdę trudno jest to wyjaśnić

2019-10-04

Trzy pytania do Jacka Szymankiewicza, wiceprezydenta Gorzowa

medium_news_header_25963.jpg

- W ostatnim czasie mieszkańcy Gorzowa mocno się uaktywnili w różnych obszarach. Organizują pikiety, protestują przeciw sprzedaży działek na prowadzenie różnej formy działalności gospodarczej. Jak pan to odbiera?

- Uczciwie powiem, że cieszą mnie takie inicjatywy, ponieważ widać z ich strony rosnące zaangażowanie w życie miasta. Mają też coraz większą świadomość, iż posiadają realny wpływ na najbliższe sąsiedztwo, otoczenie. To jest wartość, którą należy pielęgnować i wspierać. Natomiast chodzi też o drugi aspekt, mianowicie ukrócenie protestowania w każdej sprawie. Wiąże się to z tym, że granice działania wyznaczają przepisy prawa. Prezydent miasta, ale i rada miasta są związani z tymi przepisami i nie mogą zrobić czegoś ponad te granice, które zostały im wyznaczone. Chwilami naprawdę trudno jest to wyjaśnić niektórym protestującym. Im się wydaje, że prezydent czy radni mają moc sprawczą wychodzącą poza ustalone prawne ramy.

- Co zrobić, żeby znaleźć złoty środek pomiędzy wymaganiami mieszkańców a rozwojem gospodarczym miasta, bo chociażby możliwości terytorialne są bardzo ograniczone?

- Wydaje mi się, że takiego złotego środka nigdy nie znajdziemy. Indywidualny interes zawsze będzie się zderzał z interesem społecznym, albo w szerszym pojęciu z interesem publicznym. W takich sprawach najważniejsze jest znajdowanie kompromisu, czasami trzeba być także konsekwentnym w działaniu, ale bywają sytuacje, że warto odpuścić dany temat i przyznać rację mieszkańcom, jednocześnie szukając innego rozwiązania. Natomiast ze względu na rosnącą świadomość mieszkańców co do ich praw, o czym wspomniałem, musimy być przygotowani na większą liczbę nieporozumień, czasami konfliktów.

- Jak wygląda obecnie sytuacja z porzucanymi pojazdami na podwórkach czy chodnikach?

- Na przestrzeni ostatnich lat problem stał się dużo mniejszy. Wraki, które przez lata zalegały na terenach miejskich są dosyć sprawnie usuwane. Straż miejska działa na każde wezwanie mieszkańców i jeżeli jest w stanie szybko ustalić właściciela takiego pojazdu, to zaraz potem wzywa go do usunięcia, o ile istnieje taka konieczność. Usuwanie pojazdów przez służby miejskie i potem przechowywanie ich na parkingu wiąże się ze sporymi kosztami, dlatego zawsze lepiej samemu o to zadbać.

RB