W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Amielii, Idalii, Leopolda , 15 listopada 2019

Mocno inwestujemy w trakty pieszo-rowerowe

2019-10-15

Trzy pytania do Patryka Broszko, radnego klubu Gorzów Plus

medium_news_header_26035.jpg

- Przed kilkoma laty zachęcał pan prezydenta Jacka Wójcickiego do wybudowania traktu wzdłuż brzegu Warty od strony bulwaru w kierunku nowego mostu. Ścieżka powstała i wszyscy zastanawiają się, jaką moc sprawczą pan posiada?

-  W imieniu naszego klubu razem z Przemysławem Granatem rzeczywiście wystąpiliśmy do prezydenta z taką inicjatywą, ale inwestycja ta była w tej chwili możliwa głównie dzięki temu, że udało się pozyskać środki unijne w ramach współpracy z Niemcami. Myślę, że akurat z tej inwestycji wszyscy będziemy zadowoleni, bo mamy nie tylko ścieżkę rowerową, ale też pieszą. Jest to naturalne przedłużenie bulwaru i zarazem fantastyczne miejsce do rekreacji. Można pojeździć na rowerze, pospacerować, pobiegać i wypocząć, bo są zamontowane także ławki. To nie wszystko, bo w przyszłości zapewne pojawi się tam oświetlenie.

- Skoro mówimy o przyszłości, to w jaki sposób należałoby zagospodarować gorzowski fragment brzegu Warty w tych miejscach, które są jeszcze dziewicze?

- Już pojawił się pomysł połączenia trasy brzegowej Gorzowa z Santokiem. Zadanie jest o tyle ułatwione, że tak naprawdę mówimy o wybudowaniu ścieżki do Czechowa, gdyż potem do Santoka już mamy. Trzeba to zrobić w najbliższej przyszłości, zwłaszcza że mocno inwestujemy w trakty rowerowo-piesze. Myślę, że na ten cel ponownie uda się pozyskać środki europejskie. Swoją drogą, przynajmniej ja tak uważam, powinniśmy jak najmniej ingerować w naturę przybrzeżną. Proszę zwrócić uwagę, że budując ścieżkę rowerowo-pieszą w stronę mostu Lubuskiego w minimalnym zakresie naruszono przyrodę. Nie powinno tam się niczego więcej już budować trwałego. Jeżeli w przyszłości pojawi się potrzeba ustawienia punktów gastronomicznych z lodami czy kawą, to tylko przenośne.

- A co wyszło ze słynnej akcji sprzątania Gorzowa z wraków samochodowych, którą kiedyś zainicjował pan razem z Izabelą Piotrowicz?

- To było cztery lata temu, a zaczęło się od utworzenia gorzowskiego fanpage’u ,,Gorzowskie wraki’’ i dzięki temu spłynęły do nas liczne informacje o starych, zniszczonych pojazdach porzuconych w miejscach publicznych czy należących choćby do wspólnot. Tego było mnóstwo, w pewnej chwili mieliśmy już ponad sto zgłoszeń. Dlatego napisałem interpelację, razem z Izą Piotrowicz zwołaliśmy konferencję, żebyśmy wspólnie zaczęli działać. Potem już na bieżąco informowałem o tych wrakach Straż Miejską. Po jakimś czasie w odpowiedzi na interpelację dowiedziałem się, że usunięto ponad sto pojazdów. To oznacza, że na gorzowskich drogach, podwórkach i parkingach jest o sto wraków mniej, które wcześniej psuły wygląd miasta. Uważam to za bardzo pozytywny wymiar całej inicjatywy. Cieszy również, że mieszkańcy się zaangażowali w akcję. Wcześniej chyba nie wierzyli w jej powodzenie, ale kiedy jednak zaczęły znikać auta inicjatywa przybrała na sile. Największym osiągnięciem było usunięcie wraku znajdującego się na dawnej ulicy Zubrzyckiego, obecnie Dywizjonu 303. Zalegał on od kilkunastu lat. Każdorazowo, kiedy mieszkańcy zgłaszali ten problem od razu zapowiadali, że nie wierzą w powodzenie misji. Wrak zyskał nawet ksywkę ,,Brudny Harry’’. Okazało się, że można go było usunąć.

RB