W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Amielii, Idalii, Leopolda , 15 listopada 2019

Musimy poczekać przynajmniej cztery lata

2019-10-17

Trzy pytania do Roberta Surowca, radnego i wiceprezesa Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie

medium_news_header_26057.jpg

- W którym momencie pojawiła się propozycja, żeby Akademia im. Jakuba z Paradyża w Gorzowie rozpoczęła przygotowania do uruchomienia kierunku pielęgniarskiego?

- Jako szpital prowadziliśmy rozmowy z kilkoma uczelniami na ten temat. Nie tylko z Gorzowa. Nie ukrywam, że najbardziej zależało nam jednak na podjęciu współpracy z AJP, ponieważ jest to nasza lokalna uczelnia o sporym potencjale, mogącą uruchomić kierunek na wysokim poziomie kształcenia. Widzimy to po skuteczności w pozyskiwaniu innych kierunków, dlatego wiążemy naprawdę duże nadzieje na dobrą współpracę. Po rozmowach z panią rektor nie mam wątpliwości, że ten pomysł w pełni się sprawdzi. Uczelnia oczywiście będzie mogła liczyć ze strony szpitala na pomoc w każdym obszarze.

- Kierunek najwcześniej otworzy swoje podwoje w przyszłym roku akademickim. Kiedy szpital będzie mógł zacząć korzystać z pomocy ze strony studentek i przyszłych pielęgniarek?

- Najwcześniej za dwa lata, ale praktyki choć stanowią pewną pomoc, to jest to jednak nauka i nasz wykwalifikowany personel będzie musiał poświęcić uczącej młodzieży sporo czasu. To z kolei spowoduje istotne zmiany organizacyjne w szpitalu i dodatkowe koszty. Będziemy oczywiście na to przygotowani, ale na pierwszych absolwentów będziemy musieli poczekać przynajmniej cztery lata.

- Jak przetrwać ten trudny okres w sytuacji, kiedy już zlikwidowanych zostało ze względu na brak pielęgniarek sto łóżek w szpitalu?

- Weszliśmy rzeczywiście w bardzo trudny czas. Rozumiemy zmiany dotyczące liczby pielęgniarek w stosunku do ilości pacjentów. To ma nawet swoje uzasadnienie, ale w całym kraju zlikwidowano z tego powodu 20 tysięcy miejsc. Problem tkwi głównie w organizacji, gdyż liczba łóżek jest nierównomiernie rozłożona. W mniejszych szpitalach, szczególnie powiatowych bywa, że obłożenie jest zaledwie 50-procentowe, natomiast w takich jak nasz, to obłożenie zawsze przekracza sto procent. Często musimy dostawiać łóżka. Dlatego chorzy wymagający leczenia, ale będący w lżejszych stanach powinni trafiać do najbliższych placówek posiadających wolne miejsca. Niestety, zdecydowana większość trafia do nas. Gdyby system był inaczej skonstruowany moglibyśmy wtedy wysyłać niektórych pacjentów do pobliskich szpitali. Warto także wiedzieć, że obecnie nasze pielęgniarki otrzymują naprawdę godne wynagrodzenie, jak na gorzowskie warunki. Kłopot w tym, że w kraju nie ma białego personelu i jak sami sobie go nie wykształcimy, a w przyszłości problemy będą narastać.

RB