W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Delfiny, Marii, Wirginiusza , 8 grudnia 2019

Frekwencja w wyborach była u nas niższa

2019-10-25

Trzy pytania do Jacka Wójcickiego, prezydenta Gorzowa

medium_news_header_26129.jpg

- Zaskoczony jest  pan wynikami wyborów, jeżeli chodzi o gorzowskich parlamentarzystów?

- Większość wybranych nie miała jeszcze okazji sprawdzić się w nowej roli, dlatego musimy dać im szansę i poczekać na efekty ich aktywności. Tym razem mamy mniej posłów z Gorzowa, ale przykładowo wojewodę lubuskiego Władysława Dajczaka, który wszedł do sejmu, możemy traktować jako gorzowianina. Przez ostatnie lata pracy pokazał, że Gorzów jest mu bliski. Ma do tego ogromny potencjał, dużą wiedzę i zapewne wykorzysta to w Warszawie na potrzeby dalszego rozwoju naszego miasta i regionu, gdyż musimy w tym przypadku spoglądać na całość. Liczę ponadto na naszą wielokrotną już parlamentarzystkę panią Elżbietę Płonkę. Jestem ciekawy, z jakim zaangażowaniem mandat będzie sprawował Tomasz Aniśko z Ośna Lubuskiego. Do tego są znani wszystkim poseł Krystyna Sibińska i senator Władysław Komarnicki. Wszystko przed nami. Z naszej strony też musimy wykazywać się dużą aktywnością, budować dobry klimat, żeby zachęcać naszych parlamentarzystów do współpracy.

- W poprzednim rozdaniu Gorzów miał jednak piątkę parlamentarzystów, w tym minister Elżbietę Rafalską. Kto z obecnych, z punktu widzenia Gorzowa, może ją skutecznie zastąpić?

- Oczywiście, że im mniej jest naszych przedstawicieli, tym bardziej szkoda, zwłaszcza kiedy miało się na pokładzie minister Rafalską. Jej wkład w pomoc dla miasta był nieoceniony. Zastąpić ją jest trudno, gdyż pani minister jest mocną osobowością, dlatego będąc teraz w Parlamencie Europejskim wcale nie musi zatracić swoich walorów. Znając ją jestem przekonany, że nie wyłączy się tak łatwo z lokalnej czy ogólnopolskiej polityki i nadal będzie wspierać nasze miasto. Natomiast nowo wybrani posłowie również są w stanie sporo wnieść na rzecz naszych lokalnych spraw.

- Frekwencja w największych polskich miastach przekroczyła ponad 70 procent, u nas do urn poszło niespełna 62 procent. Dlaczego gorzowianie nie są tak aktywni, jak mieszkańcy Warszawy czy Poznania?

- Faktycznie, na tle dużych miast ta frekwencja była niższa. Być może gorzowianom żyje się na tyle dobrze, że nie potrzebują aż tak dużej aktywności politycznej, ale ja bym jednak pozytywnie ocenił ten wskaźnik. Zwróćmy uwagę, że frekwencja była znacząca wyższa niż w ubiegłorocznych wyborach samorządowych, w których nie zbliżyła się nawet do 50 procent. Dlatego chciałbym podziękować naszym mieszkańcom za pójście do urn i liczę, że w kolejnych wyborach ten próg stale będzie rósł.

RB