W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Janusza, Marii, Reginy , 21 listopada 2019

„Husaria” wzbudza spore zainteresowanie

2019-10-31

Trzy pytania do Barbary Bechty, projektantki mody, gorzowianki mieszkającej na stałe w Manchesterze.

medium_news_header_26174.jpg

- Jedna z pani kolekcji, „Husaria” prezentowana była na pokazach mody w Nowym Jorku oraz w Londynie. Skąd inspiracja do tej kolekcji?

- Inspiracją była nasza piękna historia związana z husarią, którą Anglicy czy Amerykanie nie za bardzo znają. Pomysł narodził się już cztery lata temu podczas moich studiów w Anglii i tylko się bałam, aby ktoś mi go nie podebrał, gdyż to miała być moja praca dyplomowa. Od początku byłam przekonana, że „Husaria” wzbudzi zainteresowanie i jak się później okazało miałam rację. Kolekcja wywarła sporę wrażenie i myślę, że niejako przybliżyła również historię tej wspaniałej formacji wojskowej. Szczególne wrażenie na publiczności zrobiły charakterystyczne skrzydła, które były takim motywem wprowadzającym do pokazu. Po pokazie w Londynie pojawiły się natomiast telefony i zapytania ze Stanów Zjednoczonych. Skontaktowano się najpierw z uczelnią, a potem już ze mną i stąd zaproszenie do Nowego Jorku. Cieszę się również, że mogłam efekty swojej pracy zaprezentować w Gorzowie.

- Skończyła pani technikum odzieżowe w Zespole Szkół Odzieżowych, a gdzie potem kontynuowała Pani swoje kształcenie?

- Moja mama jest krawcową i moja babcia również była krawcową, więc byłam jakby skazana na związek z szyciem, stąd wybór „Odzieżówki”. Po ukończeniu technikum odzieżowego wybrałam studia projektowania w Łodzi, lecz ich nie dokończyłam, czego bardzo żałowałam. Później wyjechałam do Wielkiej Brytanii wraz z koleżanką na wakacje i już tam zostałam. Początkowo pracowałam dla salonu sukien ślubnych, ale ten interes nie wypalił. Wtedy po raz pierwszy tak naprawdę uczyłam się w kontakcie codziennym języka angielskiego, gdyż wcześniej miałam w szkołach polskich tylko język niemiecki. Następnie przez kilkanaście miesięcy pracowałam fizycznie na stadionie „Czerwonych Diabłów”, później na poczcie i jeszcze w innych miejscach. To jednak nie było dla mnie satysfakcjonujące i podjęłam studia projektowania w Salford University w Manchesterze. Byłam tam praktycznie najstarszą studentką, ukierunkowaną mocno na to, aby jak najwięcej z zajęć wyciągnąć dla siebie. Wkrótce wykładowcy zauważyli moje umiejętności oraz pomysły i mogłam zaprezentować jeszcze w trakcie studiów swoją kolekcję w Fashion Show w Londynie. Natomiast po ukończeniu studiów wykładowcy zaproponowali mi pracę na uczelni, gdzie jestem dwa dni w tygodniu, a pozostałe dni przeznaczam na projektowanie na własny rachunek.

- O Gorzowie jednak pani nie zapomina?

- Od 14 lat mieszkam w Manchesterze, ale staram się dość często przyjeżdżać do Gorzowa, odwiedzać rodzinę i przyjaciół. Teraz akurat dobrą okazją do odwiedzin był jubileusz Zespołu Szkół Odzieżowych, gdzie oprócz nauczycieli, spotkałam kolegów i koleżanki z klasy. Natomiast w każde wakacje, przynajmniej przez kilka tygodni jestem w Gorzowie.

Przemysław Dygas