W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Delfiny, Marii, Wirginiusza , 8 grudnia 2019

Lokalność to marka i jest bardzo ważna

2019-11-12

Trzy pytania do Krzysztofa Korsaka, współwłaściciela firmy Smaczna Dieta

medium_news_header_26267.jpg

- Smaczna Dieta jest jednym ze sponsorów nowego muralu na bloku przy ul. Stefanii Hejmanowskiej. Skąd taki pomysł, aby dołożyć się do tego dzieła?

- Od początku działalności naszej firmy właśnie lokalność była główną ideą naszego działania. Myślimy – działaj lokalnie, ale myśl globalnie. Działamy w promieniu około 70 km od Gorzowa i wszędzie tam wspieramy lokalność. Przekłada się to na współpracę z lokalnymi firmami, wspieranie lokalnych produktów, jak choćby kupowanie produktów do naszych potraw u lokalnych, sprawdzonych i pewnych producentów. Współpracujemy z około ponad setką różnych lokalnych firm. Dlatego, jak usłyszeliśmy, że powstaje coś fajnego i to w dodatku trzy minuty od naszej siedziby, to postanowiliśmy się do tego przyłączyć. Skoro mogliśmy, to dlaczego nie.

- Czyżby to oznaczało, że wychodzicie z rynku gastronomii, bo Smaczna Dieta to przede wszystkim bardzo dobre jedzenie, i zaczynacie rozwijać skrzydła także w innych dziedzinach?

- Dopóki byliśmy małą firmą, która tylko się koncentrowała na swoim produkcie, dążyła do tego, żeby to był produkt możliwie najlepszy, to nie robiliśmy nic więcej. Zresztą byłoby to niecelowe. Ale skoro już jesteśmy na takim poziomie, że możemy zrobić cos więcej, do dlaczego nie? Kultura, sztuka, sport – to są te obszary, które nas interesują. I to też są bardzo dobre produkty. Dlatego też chcemy i możemy wspierać ciekawe i dobre inicjatywy. Podkreślam, na rynku lokalnym. My sami dajemy ludziom dobry produkt, nie wciskamy ludziom czegoś niedobrego, dlatego też możemy wspierać dobre produkty i to robimy.

- Spodziewałeś się, że w miarę szybko tak się stanie, że będziecie też sponsorami lokalnych wydarzeń?

- Muszę tu podkreślić rolę mego przyjaciela i wspólnika, Andrzeja Stefanowicza. To on od bardzo dawna działał lokalnie, chciał wspierać lokalne wydarzenia. Dla niego to było i jest bardzo ważne. Dla mnie to też jest ważne. Przypomnę, pracowałem w lokalnej gazecie, zajmowały mnie wówczas sprawy lokalne i tak jest do dziś. Tak więc poza sprawami firmy, dbaniem o jej poziom, łączy nas i ta kwestia. Nie ma tu u nas rozdźwięku. Udaje się łączyć te sprawy. A jeśli chodzi o to, czy się spodziewałem. To nie, zupełnie się tego nie spodziewałem.

Renata Ochwat

Fot. Archiwum prywatne Krzysztofa Korsaka