W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Delfiny, Marii, Wirginiusza , 8 grudnia 2019

W klubie nie ma miejsca na amatorszczyznę

2019-11-26

Trzy pytania do Ireneusza Macieja Zmory, byłego prezesa Stali Gorzów

medium_news_header_26368.jpg

- Pańska decyzja o odejściu ze Stali zapewne dla wielu kibiców jest zaskakująca, ale wtajemniczeni spodziewali się, że trudno będzie panu pogodzić się rolą ,,tego drugiego’’ w klubie. Czy w sierpniu, oddając fotel prezesa, liczył się pan z odejściem?

- Od samego początku podjęcia decyzji o przekazaniu obowiązków panu Markowi Grzybowi przeświecał mi cel, żeby uwolnić się ze ,,złotej klatki’’, do której wielu mnie przypisywało. Długo szukałem osoby, której mógłbym też zaufać i powierzyć stery Stali Gorzów. Chciałem, żeby zastąpiła mnie osoba mająca własną wizję dalszego rozwoju klubu o dużej dozie energii. I kiedy Marek Grzyb zaczął poznawać poszczególne obszary działalności klubu, zaczął zwiększać swoją obecność w klubie automatycznie ja mogłem się stopniowo wycofywać, żeby uwalniać kolejne obszary. Przyznam, że aktywność nowego prezesa jest bardzo duża, dlatego pewne sprawy zostały przyśpieszone i znaleźliśmy się w takim punkcie, że nie mam już potrzeby dłuższego przebywania w klubie. Dlatego ustaliliśmy, że jeszcze pomogę w kilku sprawach i odchodzę.

- Marek Grzyb jest częstochowianinem z pochodzenia, poznaniakiem z wyboru. Szanuję energię i zapał nowego prezesa, ale zastanawiam się czy w Gorzowie brakuje dobrych menadżerów sportu, którzy mogliby wziąć na swoje barki prowadzenie takich organizacji jak Stal?

- To jest temat bardzo złożony wbrew pozorom i odpowiedzieć na to pytanie jest rzeczą naprawdę trudną. W mojej ocenie środowisko sportowe w Gorzowie mentalnie tkwi wciąż w poprzedniej epoce. Nie dotyczy to oczywiście wszystkich, ale dobrym przykładem jest to, że dla większości najlepszym rozwiązaniem jest prowadzenie klubów w formie stowarzyszeń sportowych działających na zasadach wolontariatu. Jeżeli chcemy mieć sport na najwyższym poziomie, sport profesjonalny, to pierwszym krokiem jest zbudowanie organizacji sportowych opartych na wzorach profesjonalnych firm, gdzie nie ma miejsca na amatorszczyznę i przypadkowość.

- Czy to oznacza, że proces profesjonalizacji Stali nie został jeszcze zakończony?

- Oczywiście decyzje będą podejmowały nowe władze klubu, ale warto poważnie się zastanowić, czy nie pójść drogą choćby Unii Leszno czy Falubazu Zielona Góra i całkowicie nie sprywatyzować naszego klubu? Mówiąc precyzyjnie, akcje spółki akcyjnej powinny zostać sprzedane podmiotom prywatnym. Mam tutaj na myśli głównie sponsorów klubu, choć w takim procesie każdy mógłby uczestniczyć. W gronie udziałowców mogłoby być także miasto. I właściciele w takim przypadku podejmowaliby wszelkie decyzje, oni decydowaliby o zatrudnieniu menadżera spółki z najwyższej półki, który w ich imieniu zarządzałaby klubem.

RB