W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Delfiny, Marii, Wirginiusza , 8 grudnia 2019

Widocznie pan dyrektor miał osobiste powody

2019-11-29

Trzy pytania do Jacka Wójcickiego, prezydenta Gorzowa

medium_news_header_26397.jpg

- Jest pan zadowolony z przyjęcia przez radnych uchwały o zakazie sprzedaży alkoholu w Gorzowie w godzinach nocnych?

- Tak, zwłaszcza że była to inicjatywa radnych, a przede wszystkich Tomasza Manikowskiego, który od lat zajmuje się zawodowo problemami związanymi z alkoholem. Uważam, że podjęcie uchwały pomoże w rozwiązaniu wielu istotnych problemów społecznych. Praktycznie wszędzie, gdzie wprowadzono takie ograniczenie, nastąpił bardzo znaczący spadek nocnych interwencji policyjnych. Oczywiście mówimy tutaj o punktach sprzedaży sklepowej, w tym stacji paliw, nie o lokalach gastronomicznych, bo w nich sprzedaż  alkoholu po godzinie 23.00 będzie dalej dostępne. Radni liczą się z tym, że nie wszystkich uszczęśliwią tą decyzją, ale naprawdę mieliśmy mnóstwo sygnałów od mieszkańców, żeby zabronić nocnego handlu, ponieważ przez niego są liczne awantury czy nawet burdy pod sklepami i na osiedlach. Zwróćmy też uwagę, że problem jest naprawdę poważny, że nawet rząd chce zakazać sprzedaży alkoholu w małych butelkach. Jak słyszymy, że dziennie w kraju sprzedawanych jest 3 miliony popularnych małpek, z czego 800 tysięcy do godziny 9 rano to znaczy, że wielu Polaków chodzi do pracy na rauszu. To jest niewiarygodne.

- Co dalej z przetargami na sprzedaż terenów inwestycyjnych przy ulicy Dobrej?

- Wiemy, jak obecnie wygląda rynek w przypadku małych i średnich przedsiębiorstw, gdyż cały czas rozmawiamy z przedsiębiorcami. Gdybyśmy ten teren mieli gotowy dwa lata temu dzisiaj zapewne byłby już w całości zajęty, bo inna była wtedy koniunktura. Obecnie przedsiębiorcy do tego rodzaju inwestycji podchodzą chłodniej, gdyż wszyscy liczą się ze spowolnieniem gospodarczym. Dlatego chcemy w kolejnym przetargu obniżyć cenę i mamy informację, że przy niższych kosztach są chętni do zakupienia działek i rozpoczęcia tam inwestycji. Liczę, że jak zdołamy na początek sprzedać jedną, dwie działki, to łatwiej będzie o kolejne.

- Czy rezygnacja z kierowania Filharmonią Gorzowską przez dyrektora Mariusza Wróbla rzeczywiście pana zaskoczyła?

- Tak. Owszem w okresie letnich przygotowań do Dni Gorzowa wystąpiło małe iskrzenie, ale szybko doszło do wyjaśnienia sprawy pomiędzy Miejskim Centrum Kultury i Filharmonią Gorzowską. Od tamtej pory współpraca szła naprawdę w dobrym kierunku. Prawdą jest, że w zeszłym tygodniu dyrektor Wróbel zadzwonił do mnie, ale nie mogłem odebrać telefonu. Kiedy już chciałem oddzwonić było zbyt późno, a następnego dnia wyleciało mi to z głowy. Nie było w tym żadnej złej woli. W weekend zaś z mediów dowiedziałem się, że dyrektor odchodzi, co potwierdził mi już oficjalnie w poniedziałek. Muszę uszanować ten wybór, widocznie pan dyrektor miał osobiste powody, dla których chce zmienić miejsce pracy. Na razie pełniącą obowiązki dyrektora będzie obecna wicedyrektor Joanna Pisarewicz, zaś niebawem rozpoczniemy przygotowania do ogłoszenia konkursu. Musi on być zorganizowany według wszelkich prawideł, dlatego potrwa to w czasie. Liczę, że nowego dyrektora poznamy w pierwszym kwartale przyszłego roku.

RB