W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Anety, Lehca, Leona , 20 lutego 2020

Na efekty trzeba będzie poczekać do wiosny

2020-01-03

Trzy pytania do Jerzego Synowca, radnego klubu Kocham Gorzów

medium_news_header_26630.jpg

- W ramach budżetu miasta radni pierwszy raz otrzymali możliwość rozdysponowania po 150 tysięcy złotych według własnego uznania. Skorzystał pan z tej inicjatywy i czy ten pomysł jest słuszny?

- Sam pomysł jest w mojej ocenie bardzo dobry. Każdy radny dysponuje, oczywiście na papierze, wymienioną kwotą i zgłasza własne projekty służące mieszkańcom. Mówimy tutaj o drobnych sprawach, ale ważnych i ułatwiających codzienne życie. Urzędnicy czasami nie wiedzą o tych problemach, o których wiedzą radni i pomysł, żeby w tej formie zgłaszać propozycje jest w pełni trafiony. Mowa o remontach chodników, podwórek, placów zabaw, szkół, obiektów sportowych. Ja zgłosiłem dwa projekty, pierwszy dotyczący ułatwień przy Szkole Podstawowej nr 14, drugi poprawy infrastruktury na stadionie Stilonu.

- Miasto powinno finansowo wspierać gorzowską Akademię im. Jakuba z Paradyża w zakresie rozwoju nowego kierunku, czyli pielęgniarstwa?

- Miasto powinno wspierać wszystkie kierunki, którą niosą w sobie nadzieję nie tylko na podniesienie atrakcyjności samej uczelni, ale dające szansę wypełnienia rynku pracy zawodami obecnie deficytowymi. O tym, że pielęgniarek brakuje nie tylko w Gorzowie, ale w całym kraju, wszyscy wiemy. Z reguły w zawodzie tym pozostały starsze osoby, które w niedługim czasie zaczną odchodzić na emerytury. Społeczeństwo również się starzeje, dlatego trzeba postawić na kształcenie nowego narybku, w przyszłości także ratowników medycznych, o czym też się zaczyna wspominać. Nam już kolejni absolwenci z zarządzania, bankowości czy socjolodzy nie są tak pilnie potrzebni, jak właśnie absolwenci z branży medycznej.

- Jak panu podoba się rewitalizacje gorzowskich parków, w tym Siemiradzkiego i parku Róż?

- Można powiedzieć, że wychowałem się w parku Siemiradzkiego, gdyż mieszkałem po drugiej stronie ulicy i całe dnie potrafiłem tam spędzać. Do dzisiaj jestem w nim zakochany, pamiętam jeszcze starą infrastrukturę z dawnymi alejkami czy kamiennymi ławkami. Potem wszystko tak zarosło, że widoczne były już tylko chaszcze. Jestem szczęśliwy, że niemal po stu latach podjęliśmy się rewitalizacji i dzięki temu park odzyskuje swój kształt. Oczywiście na efekty trzeba będzie poczekać do wiosny, jak wszystko fajnie zakwitnie i zrobi się zielono. W przypadku parku Róż do pełni szczęścia potrzebna jest jeszcze wymiana części alejek, bo na razie nasadzono tam roślinność.

RB