W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Fabioli, Miły, Sebastiana , 20 stycznia 2020

Brakuje nam takich postaci, jak Max Bahr

2020-01-13

Trzy pytania do prof. dr. hab. Pawła Leszczyńskiego, wykładowcy Akademii Jakuba z Paradyża i prezesa gorzowskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Historycznego

medium_news_header_26708.jpg

- Panie profesorze, zbliża się Dzień Pamięci i Pojednania. W tym roku mocno zaakcentowana zostanie postać Maxa Bahra. Skąd taki pomysł?

- Mija równo 30 lat od przemian społeczno-gospodarczych w Polsce. Pomyśleliśmy sobie, że dobrze by był przyjrzeć się postaci właśnie Maxa Bahra, przetłumaczyć jego autobiografię, bo postać ta idealnie pasuje do Dnia Pamięci, ale i do tej rocznicy. Przecież po Maxie Bahrze została wielka spuścizna, z której do dziś korzystamy. Wymienię tylko bloki przy ul. Waryńskiego i Towarowej, w której do dziś mieszkaj ludzie. Dodam choćby żłobek wybudowany przez Maxa Bahra dla dzieci pracownic jego firmy przy ul. Śląskiej, który do dziś nam służy. Myślę o Łaźni, która przez lata służyła jako basen, a dziś pełni inną rolę. No i część gorzowian jednak tęskni do tej podstawowej funkcji, jaką Łaźnia pełniła. Choćby to stało się głównym impulsem, aby postać tę przywrócić Gorzowowi. Czyni to Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna im. Zbigniewa Herberta, a dotację na ten cel dostała z Euroregionu Pro Europa Viadrina. No i po ostatnie – Max Bahr to przede wszystkim niezwykły człowiek.

- Co pan ma na myśli?

- On był pierwszym, który zrozumiał, na czym polega społeczna odpowiedzialność biznesu. Był kapitalistą, fabrykantem, ale światłym i mądrym. On rozumiał, że zgromadzonym kapitałem powinien się podzielić z miastem, Landsbergiem, bo tu działał i tu zgromadził majątek. Już tylko to jest godne upamiętnienia. Proszę pamiętać, że on u siebie w firmie wprowadził rozwiązania, które wyprzedziły prawo niemieckie. Mam na myśli wprowadzenie choćby negocjacji z robotnikami, tak aby posłuchać ich racji i nie doprowadzać do niepotrzebnych nikomu strajków. To on za założył kasę oszczędnościową z bardzo dobrym oprocentowaniem, lepszym niż w bankach, aby skłonić sowich robotników do oszczędzania i potem inwestowania tych pieniędzy w przyszłość swoich dzieci. Max Bahr zrozumiał, że aby tworzyć biznes, potrzebne są nakłady nie tylko w narzędzia, ale przede wszystkim w kapitał ludzki. Bo tylko połączenie narzędzi i dobrych warunków pracy da pożądany sukces. Był oświeconym kapitalistą, ale także przedstawicielem nurtu liberalizmu, o który dziś tak trudno.

- Panie profesorze, jak dziś gorzowianie postrzegają Maxa Bahra? Czy nie jest tak, że niektórzy negują tę postać, bo jest Niemcem?

- Toczą się też takie dyskusje. Ale im lepiej gorzowianie tę postać poznają, tym mniej mają skrupułów. Inna rzecz, że przecież to historia naszego miasta. Nie można traktować historii jak szwajcarski ser. Pamiętać tylko  tym, co się chce, a czego nie, to zastępuje się to dziurą w serze. Historia Gorzowa to też historia Landsbergu. Bez niemieckiego Landsbergu nie byłoby Gorzowa. Jedno bez drugiego nie istnieje. A skoro w tej niemieckiej części historii naszego miasta były tak świetlane postaci, to warto o nich mówić, warto je przypominać. I to właśnie robimy.

Renata Ochwat