W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Anety, Lehca, Leona , 20 lutego 2020

Warto poświęcić trochę czasu także na sport

2020-01-17

Trzy pytania do Jędrzeja Kozłowskiego, nowego prezesa Gorzovii Gorzów

medium_news_header_26738.jpg

- Jest pan związany z gorzowskim tenisem stołowym od ponad 40 lat. Przyjęcie prezesury Gorzovii Gorzów ma być ukoronowaniem kariery sportowej?

- Nie, nie mówiłbym w takich kategoriach. Tenisem stołowym zainteresowałem się jako młody chłopak i grać zacząłem w Warcie Gorzów pod kierunkiem Ryszarda Kulczyckiego. I tak te kilka dekad minęło. Natomiast po niedawnej rezygnacji Radosława Żabskiego z funkcji prezesa pojawiła się potrzeba powołania nowego. Środowisko zaproponowało, żebym podjął się tego wyzwania, mam pewne przemyślenia i będę starał się wprowadzić w życie to, co uważam za ważne z punktu widzenia dalszego rozwoju klubu. Ponadto w maju czekają nas wybory, a więc można powiedzieć, że zostałem takim trochę tymczasowym prezesem. Zobaczę, jak to się wszystko ułoży, ale liczę, że coś wniosę w rozwój klubu.

- Czego najbardziej Gorzovii brakuje, żeby rozwinąć skrzydła, bo mam wrażenie, że klub popadł w stagnację?

- Tenis stołowy nie jest dyscypliną pokroju żużla. Ciężko jest nam przebić się w świadomości społecznej, dlatego cały czas musimy działać w kierunku rozpowszechniania tego sportu. Nam chodzi głównie o to, żeby dzieci i młodzież przychodziła do hali, a wtedy łatwiej będzie zbudować z najlepszych zawodników silną drużynę. Robimy akcje zachęcające do przychodzenia na treningi. Mamy w tej chwili nowe pomysły na promocję klubu i mam nadzieję, że zainteresujemy przynajmniej cześć młodych gorzowian, żeby zajrzeli do nas. Namawiamy usilnie, wskazując, że tenis stołowy jest dyscypliną bardzo fajną do uprawiania na co dzień. Przede wszystkim jest to sport indywidualny, kształcący w człowieku wiele cech, mających istotne znaczenie w późniejszym życiu. Buduje przede wszystkim psychikę. Głowa w tym sporcie jest często najważniejsza. Można mieć cudowną rękę i wygrywać na treningu z każdym, a przyjdzie mecz i można wszystko przegrać przez blokadę psychiczną. Takie rzeczy można wytrenować, co potem jest ważne, kiedy walczymy z presją. Zdajemy sobie sprawę, iż młodzież ma dzisiaj liczne pokusy w postaci komputerów, internetu, smartfonów czy siedzenia w McDonaldzie, ale warto poświęcić trochę czasu również na sport. Nawet dla tych, którzy nie chcą grać wyczynowo, a jedynie rekreacyjnie, nasze drzwi do hali są otwarte. Oczywiście w określonych godzinach, bo mamy bardzo dużo zajęć, ale w porozumieniu z trenerami zawsze znajdzie się wolny stół.

- Jeszcze niedawno Gorzovia zdobywała medale mistrzostw Polski, sięgnęła po Puchar Polski wśród mężczyzn i kobiet. Dzisiaj walczy o utrzymanie się na zapleczu drugiego poziomu rozgrywek. Czy problem dotyczy tylko braku pieniędzy?

- O grze w danej lidze decydują możliwości finansowe. To fakt. Na razie nie stać nas na walkę z najlepszymi, staramy się utrzymać chociaż pierwszą ligę. Nie jest łatwo, obecny skład jest nieco słabszy od tego w zeszłym roku. Budżet klubu jest bardzo skromny i złożyliśmy drużynę z zawodników, jacy byli w naszym zasięgu. Nie zmienia to oceny, że gramy trochę poniżej oczekiwań. Stać nas na lepszą postawę. Planem jest na razie utrzymanie się i potem będziemy dążyć do zbudowania drużyny na poziomie przynajmniej czołówki pierwszej ligi. Ważne będzie też ogrywanie najbardziej utalentowanych chłopaków na poziomie trzeciej ligi, która od nowego sezonu ma zostać przeorganizowana i przez to stać na wyższym poziomie sportowym.

RB