W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Damiana, Mirabeli, Wincentego , 27 września 2020

Zawsze będzie za mało w stosunku do potrzeb

2020-01-20

Trzy pytania do Anny Kozak, radnej Platformy Obywatelskiej

medium_news_header_26762.jpg

- Czy zaplanowana kwota na inwestycje sięgająca ponad 370 milionów złotych w budżecie miasta robi na pani wrażenie?

- Żadna kwota nie zrobi na mnie wrażenia, bo zawsze będzie za mało w stosunku do potrzeb, jakie mamy w Gorzowie. Szczególnie chodzi o te drobniejsze sprawy, o których ciągle mówią mieszkańcy. Inwestujemy, i dobrze, w główne ciągi komunikacyjne, ale pozostają ulice, chodniki prowadzące na osiedla i one wymagają pilnych remontów, ale brakuje na to środków. Nawet na utwardzenie nawierzchni dojazdowych do niektórych bloków mieszkalnych, domków czy parkingów. I nie ma z czego dzielić. Nikogo za ten stan rzeczy nie winię, bo nasze możliwości finansowe są bardzo skromne. Musimy nawet wziąć kredyt, żeby pokryć znaczący deficyt, ponad 150-milionowy, który w przyszłości wszyscy będziemy musieli spłacić.

- Jak dużo w pani ocenie uda się zrealizować zaplanowanych na bieżący rok inwestycji w sytuacji, kiedy kwoty ujawniane na przetargach są często dużo wyższe niż te zaplanowane w budżecie?

- Doświadczamy tego rzeczywiście od kilku lat. Pamiętajmy jednak, że umowy na pozyskanie środków unijnych były zawierane w czasach dużo lepszych, kiedy koszty inwestycji były niższe. I to jest nasz teraz poważny problem. Tych euro wciąż jest tyle samo, przez co samorządy muszą dużo więcej dokładać do inwestycji niż wstępnie planowały. Trudno więc mówić, że poszczególne inwestycje są niedoszacowane ze strony miasta, aczkolwiek trzeba z niektórych zrezygnować, żeby pokryć deficyt i przynajmniej zrealizować te najważniejsze. Cieszę się, że mamy już za sobą rozstrzygniętą sprawę budowy Centrum Edukacji Zawodowej i Biznesu, bo to jest inwestycja, która od pewnego czasu stała nam niczym ość w gardle. Umowa została jednak zawarta i budowa ruszy lada dzień. Co do innych będę zadowolona, jak plan budżetowy zostanie wykonany przynajmniej w 70 procentach, ale pamiętajmy, że wpływ na ceny rynkowe mogą mieć też czynniki makroekonomiczne niezależne od nas. Jak na rynku wydarzy się coś zaskakującego, nadmierna przykładowo inflacja, to ceny ponownie zostaną wywindowane, a wtedy siłą rzeczy nasze możliwości realizacji założonego planu jeszcze bardziej się skurczą.

- Wspomniała pan deficycie. Nie martwi pani stałe zadłużanie się miasta, bo spłatą kredytu zostaną obciążone również następne pokolenia?

- Sam wskaźnik zadłużania miasta nie jest w naszym przypadku wysoki i tym raczej nie martwiłabym się. Ważniejsza jest jakość prowadzonych inwestycji. Jeżeli są one pro-gospodarcze, to dają nam szansę w przyszłości na wyższy rozwój gospodarczy miasta, a za tym wyższe dochody budżetowe, co znowu ułatwi spłatę obecnie zaciąganych zobowiązań. Myśląc o gospodarce ważne jest stworzenie dobrych warunków dla przyciągnięcia kolejnych inwestorów oraz wysoki poziom kształcenia kadr, szczególnie techniczno-inżynierskiej. Cieszy obecnie bardzo niskie bezrobocie, powoli rosną pensje, bo w tej chwili nasza średnia jest niewiele niższa od tej w Zielonej Górze, co oznacza, że idziemy we właściwym kierunku.

RB