W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Mai, Marcelego, Wadima , 9 kwietnia 2020

Musimy być silni i przetrwać ten trudny czas

2020-03-26

Trzy pytania do Olgi Michałkiewicz, wioślarki AZS AWF Gorzów

medium_news_header_27280.jpg Fot. Archiwum rodzinne  

- Z koleżankami z reprezentacji Polski miała pani w lipcu wystartować w igrzyskach olimpijskich w Tokio w czwórce bez sterniczki. Jak przyjęła pani wiadomość o przełożeniu igrzysk na przyszły rok?

- To była nieunikniona decyzja. Widać, jak koronawirus jest niebezpieczny, jak szybko się rozchodzi i jak zagraża zdrowiu oraz życiu wszystkich dookoła. To jest jedyna słuszna decyzja i dobrze, że przeniesiono igrzyska na przyszły rok. Wszyscy dostali dodatkowe 365 dni na przygotowanie się do imprezy. Pierwsze myśli o tym, że trzeba będzie dokonać takiego przesunięcia pojawiły się w naszej ekipie wioślarskiej na ostatnim zgrupowaniu w Portugalii, na którym byłyśmy jeszcze kilkanaście dni temu. Kiedy obserwowałyśmy sytuację na świecie, a szczególnie we Włoszech, gdzie w lutym również byłyśmy na obozie, nie miałyśmy wątpliwości, że sytuacja epidemiologiczna staje się bardzo niebezpieczna. A już w momencie, kiedy w Polsce zaczęły pojawiać się pierwsze przypadki zachorowań, a potem nie mogłyśmy powrócić do kraju ze wspomnianego zgrupowania z Portugalii, ponieważ odwołano z dnia na dzień nasze loty, stało się jasne, że nie ma warunków do organizowania jakikolwiek imprez sportowych. Obecnie czekamy na dokładny termin igrzysk, żeby pod niego przygotować nowy plan treningowy.

- Czy przełożenie igrzysk nie zburzy przygotowań, ponieważ szczyt formy był budowany na lato obecnego roku, a teraz trzeba wszystko przesunąć o kolejny rok?

- To jest olbrzymie wyzwanie dla naszych sztabów szkoleniowych. Muszą oni tak zaprojektować plan przygotowawczy, żeby ponownie zbudować szczyt formy na lato przyszłego roku. Zapewne proces ten rozpocznie się pod koniec bieżącego roku i potrwa do samych igrzysk. Jako cała grupa wioślarzy przygotowująca się do wyjazdu do Japonii jesteśmy bardzo mocni, gotowi na kolejne wyzwania, każdy będzie ciężko pracował, ale ważne będzie również nastawienie psychicznie. Nie oszukujmy się, ale takie przedłużenie przygotować o rok będzie miało wpływ na nas wszystkich. Jest to wręcz przerażająca wizja, bo w tej chwili sportowcy szykujący się na igrzyska odliczali każdy przepracowany dzień, tydzień, miesiąc. Wszystko było rozplanowane w szczegółach, mieliśmy mapę, na której każdy element został zaznaczony. I tylko odhaczaliśmy. Teraz ten kalendarz trzeba wyrzucić i wziąć nowy.

- Obecnie przebywa pani w rodzinnym domu na kwarantannie i zachęca innych do pozostawania w czterech ścianach. Czy w obliczu braku startów i możliwości wyjścia na wodę ma pani motywację do codziennych, domowych  treningów?

- Jestem, podobnie jak cała nasza reprezentacja, po bardzo dobrze przepracowanym okresie zimowym. W Portugalii coraz więcej pływałyśmy na łódkach, z każdym treningiem było szybciej i dynamiczniej. Po powrocie do kraju nie ma dla nas żadnej ulgi. Jak powiedział trener, każda z nas musi trenować dalej, jakby nic się nie stało i czekać na dalszy przebieg wydarzeń. Mam to szczęście, że w domu rodzinnym, a mieszkam w Borne Sulinowo na skraju lasu, są świetne warunki do prowadzenia normalnych treningów. Oczywiście nie mogę opuścić terenu domu i wszystkich zachęcam do tego samego, ale dzięki pomocy wielu ludzi mam wypożyczony bardzo dobry sprzęt, w tym ergometr i rower stacjonarny oraz małą siłownię. Świetnie mi się trenuje, mój trener Piotr Basta śmieje się, że mam warunki jak w sanatorium. Swoją drogą, zachęcam wszystkich do aktywności fizycznej na miarę posiadanych warunków domowych. Inspiracje staram się podrzucać w mediach społecznościowych. Musimy być silni i przetrwać ten trudny czas.

RB