W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Anatola, Leszka, Tamary , 3 czerwca 2020

Nie pozostaje nic innego, jak trenować w domu

2020-03-31

Trzy pytania do Kariny Cyfki, arcymistrzyni szachowej, reprezentantki Klubu Szachowego Stilon Gorzów

medium_news_header_27324.jpg Fot. archiwum K. Cyfki  

- Praktycznie prawie wszyscy mniej lub bardziej przebywamy na domowych obowiązkowych lub nieobowiązkowych kwarantannach, a pani sięga po kolejne trofea sportowe. Jak to możliwe?

- W szachy można grać zdalnie, przez Internet. Pojawiła się okazja zagrania w Internetowym Pucharze Polski, w którym wystąpiło dwa tysiące uczestników. Zainteresowanie byłoby zapewne większe, ale takie były możliwości techniczne. Zresztą obawiałam się, czy serwer wytrzyma to nasze granie. Wytrzymał. Zgłosiłam się 15 minut przed rozpoczęciem zawodów za namową męża, który powiedział, że i tak nie mam nic do roboty. Uznałam, że warto potraktować ten start jako solidny, 2,5-godzinny trening. Graliśmy systemem szwajcarskim, w imprezie wystąpiło wielu arcymistrzów, choć akurat nie miałam okazji z nikim z tego grona zagrać. Każda partia mogła trwać maksymalnie 10 minut, po pięć minut na zawodnika. W sumie wygrałam 12 rund i jedną zremisowałam, co dało mi zwycięstwo w całych zawodach. Przyznam, że miałam trochę szczęścia, ale w takiej grze internetowej trzeba go mieć, trzeba przede wszystkim dobrze operować myszką. Wystarczy jedno złe kliknięcie w złe pole i można przegrać wygraną partię.

- Nasze życie przeniosło się teraz do świata wirtualnego. W przypadku szachów, jak widać, Internet może zastąpić świat realny, ale czy dostarcza podobnych emocji?

- Nie jestem zwolenniczką turniejów internetowych, dlatego potraktowałam ten start bardziej jako zabawę. Szachy to rzeczywiście spore emocje, które mają czasami wpływ na przebieg gry, jeżeli mamy bezpośrednią walkę przy szachownicy. Możemy obserwować zachowania rywala, zwracać uwagę, czy się denerwuje, obserwować jego mimikę twarzy. W Internecie bywa, że nawet nie do końca wiem, z kim aktualnie gram. Miałam takich kilka partii, że dopiero po turnieju wchodziłam na profil danej osoby i po przeczytaniu informacji mogłam skojarzyć zawodnika czy zawodniczkę. W czasie gry operowaliśmy bowiem tylko nickami.

- Co dalej w sytuacji, kiedy sezon szachowy dopiero się miał rozkręcić, ale ze względu na pandemię koronawirusa nie wiadomo, kiedy będzie można powrócić do normalnego życia i rywalizacji sportowej?

- Poza rozgrywkami ligowymi w tym sezonie miałam w planie trzy bardzo ważne starty. Pierwszy, już w maju, w Ostrowie finał indywidualnych mistrzostw Polski kobiet. Zapewne zostanie on przesunięty na późniejszy termin. W sierpniu czekała nas Olimpiada Szachowa w Moskwie. Jest to impreza najwyższej rangi międzynarodowej, w której jako reprezentacja Polski kobiet mamy bronić srebrnego medalu sprzed czterech lat. Wiadomo już, że została ona przeniesiona na przyszły rok. Natomiast we wrześniu czeka mnie Puchar Świata kobiet w Mińsku. Awans do tych zawodów, w których grają najlepsi z najlepszych wywalczyłam dwa lata temu. To jest wielkie wydarzenie. Ta impreza nie została jeszcze przełożona, ale trudno przypuszczać, żeby do niej doszło w terminie. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak cały czas trenować w domu. Mamy zajęcia on-line w ramach kadry narodowej, które prowadzi nasz trener. Do tego ja prowadzę indywidualne zajęcia on-line z moimi uczniami, a więc na nudę też nie narzekam.

RB