W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Anieli, Feliksa, Kamili, 31 maja 2020

Diety mają zrekompensować straty w zarobkach

2020-05-21

Trzy pytania do radnego Roberta Anackiego

medium_news_header_27669.jpg

- Czy otwarcie restauracji i zakładów fryzjerskich to oznaka powrotu do normalności w czasach istniejącej pandemii?

- Z punktu widzenia naszego miasta i regionu najważniejszą rzeczą będzie otwarcie granicy z Niemcami, a to powinno nastąpić w połowie czerwca. Duża cześć naszych mieszkańców żyje ze współpracy transgranicznej i potrzebny jest szybki oraz bezproblemowy przepływ towarów i usług. Natomiast cieszy mnie to, że kolejne sektory gospodarki są uwalniane. Szczególnie gastronomia, która bardzo ucierpiała z powodu zamknięcia, podobnie jak hotelarstwo czy turystyka. Mam nadzieję, że nie nastąpi gwałtowny powrót pandemii, a jeżeli tak się stanie byłbym zwolennikiem zwalczania jej poprzez działania ofensywne. W największym skrócie chodzi o ujawnianie ognisk zakażeń, identyfikacja osób mających styczność z chorymi, szerokie testowanie i oddzielanie zakażonych od reszty. W takich przypadkach unikniemy na przyszłość zamrażania całej gospodarki czy nawet wybranych sektorów.

- Proponuje pan, żeby radni zrezygnowali na okres epidemii z diet i przeznaczyli  środki na wsparcie mieszkańców. Nie obawia się pan, że ta oferta zostanie odebrana jako działanie populistyczne z pańskiej strony?

- Nie obawiam się i nie mam takiej intencji. Skoro szukamy wszędzie oszczędności to po stronie radnych także powinniśmy. Dlaczego poszkodowani mają być tylko mieszkańcy, którzy borykają się ze swoimi problemami i dodatkowo nas utrzymują? U mnie w żadnym wypadku nie występuje zależność ekonomiczna od tych diet, natomiast pewnym problemem może być to, że u wielu radnych są one podstawą dochodów. Tak nie powinno być i w tej kwestii zgadzam się z wieloma głosami radnych z opozycji. Diety mają tylko zrekompensować straty w zarobkach, jakie radny ponosi w związku z wykonywaniem mandatu. Dlatego zachęcam do tego, żeby wykonać taki gest solidarnościowy.

- Niedawno radni przegłosowali wypłatę diet nawet w okresie bycia na chorobowym, co zakwestionował wojewoda. Wierzy pan, że radni zgodzą się z pańską propozycją?

- Cieszę się, że wszystkie te tematy są poruszane, gdyż opinia publiczna powinna wiedzieć, jak się zachowują radni w sprawach bezpośrednio ich dotyczących. Najtrudniej dyskutuje się o czynniku ekonomicznym, ale dyskutujmy. Nie zgadzam się z opiniami, że radny będący na chorobowym nie powinien otrzymywać diety. Często jest tak, że będąc na L4 ma on sporo czasu i to wtedy najwięcej poświęca go na rzecz pracy dla miasta, choć oczywiście w ograniczonym zakresie, najczęściej zdalnie. Mi chodzi bardziej o kwestie fundamentalne.  Moim zdaniem służba w postaci bycia radnym nie powinna mieć tak dużego wydźwięku ekonomicznego. Najlepiej byłoby, gdyby do Rady Miasta trafiali ludzie niezależni finansowo, żeby czynnik ekonomiczny nie był prostym elementem gry politycznej.

RB