W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Maury, Milany, Tomasza , 22 września 2020

Na efekty tych działań przyjdzie nam poczekać

2020-07-21

Trzy pytania do Radosława Wróblewskiego, szefa klubu gorzowskich radnych Koalicji Obywatelskiej

medium_news_header_28106.jpg

- O tym, że maleje liczba mieszkańców Gorzowa mogliśmy dowiedzieć się czytając ostatni raport o stanie miasta. Ale bardziej martwi, że rośnie liczba umierających gorzowian i nie ma to nic wspólnego z obecną epidemią. Gdzie widziałbym pan przyczynę tego niepokojącego trendu?

-  Na pewno nie ma jednej przyczyny. Jest to bardziej proces złożony. Z jednej strony mamy starzejące się społeczeństwo, co ma wpływ, że w pewnych okresach czasu notujemy wzrost zgonów i akurat wyszło, że ostatnio w Gorzowie mamy nieco wyższe te dane niż w poprzednich latach. W kolejnych ta tendencja może ulec odwróceniu i statystyka będzie bardziej dla nas korzystna. Druga sprawa to zdrowy styl życia. Dzisiaj ta moda jest widoczna, ale jeszcze kilkanaście lat temu nie odżywialiśmy się najlepiej i u tej najstarszej części społeczeństwa właśnie dzisiaj mogą pojawiać się negatywne skutki złego odżywiania. I trzecia rzecz, rodzaj wykonywanej pracy. Dawniej pracowało się o w wiele trudniejszych warunkach, zwłaszcza jeżeli chodzi o pracowników fizycznych, którzy bardzo szybko się eksploatowali. Co prawda podniósł się poziom służby zdrowia, ale pamiętajmy, że jeśli w systemie opieki zdrowotnej pewne zjawiska pojawiły się niedawno, to na efekty tych działań przyjdzie nam poczekać jeszcze jakiś czas, często liczony w latach.

- Z powodu nieplanowanych wydatków, jak i mniejszych wpływów do budżetu miasta, czekają nas trudniejsze miesiące, ale także zapewne cały przyszły rok. Na czym w pierwszej kolejności nie powinniśmy jednak oszczędzać?

- Z mojego punktu widzenia, jako radnego zajmującego się głównie sprawami społecznymi i oświatowymi, najważniejsze jest nie tyle zmniejszanie, ile dalsze poszukiwanie dodatkowych środków na edukację, na edukację i wreszcie na edukację. Oczywiście w połączeniu również ze sprawami społecznymi. Jako społeczeństwo, o czym wspomniałem, starzejemy się, co oznacza, że przed nami corocznie będzie więcej wyzwań. Na bieżąco śledzę działania Gorzowskiego Centrum Pomocy Rodzinie, wsłuchuję się w głos Gorzowskiej Rady Seniorów i jedną z bardzo ważnych rzeczy jest rosnący popyt na stałą opiekę dla starszych ludzi. Ich będzie z każdym rokiem coraz więcej, a więc potrzebne będą działania systemowe, a nie tylko doraźne. Za kilka lat tego rodzaju problemy, nie chodzi bowiem tylko o opiekę, mogą nas przytłoczyć, jak teraz nie zaczniemy szybko działać. Mówiąc o wyższych nakładach na edukację mam na myśli także budowę infrastruktury na potrzeby starszych ludzi i inwestowanie w rozwój ludzi, w tym dyrektorów placówek oświatowych, nauczycieli oraz w najzdolniejszych młodych gorzowian.

- Co ze zdalnym nauczaniem, bo choć od września młodzież ma pójść do szkół, to należy być przygotowanym, że w razie nawrotu pandemii znowu trzeba będzie przejść na lekcje on-line?

- Najważniejsze jest techniczne przygotowanie się do takiego nauczania. Potrzebny jest sprzęt, laptopy, ale najistotniejsze jest wyciągnięcie wniosków z tego co mieliśmy w kwietniu, maju i czerwcu. Ja jednak bardzo chciałbym, żeby skupić się na normalnym nauczaniu, bo nic nie zastąpi bezpośredniego kontaktu nauczycieli z uczniami. Nie wyobrażam sobie przykładowo szkolnych zajęć praktycznych on-line. Byłoby to z wielką szkodą dla uczniów przygotowujących się do konkretnych zawodów. Owszem, zastępczy model powinien być wypracowany przez ministerstwo, bo nie jest to w gestii samorządów, ale każdorazowo należy traktować takie zajęcia jako przejściowe.

RB