W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Augustyny, Łukasza, Urbana , 30 października 2020

Mieszkańcy Gorzowa czują bliskość poety

2020-10-13

Trzy pytania do prof. Dariusza Rymara, dyrektora Archiwum Państwowego w Gorzowie

medium_news_header_28800.jpg

- Panie profesorze, niech pan przypomni, jak to było z budową pomnika Adama Mickiewicza w Gorzowie, skoro pierwotnie w tym samym miejscu miał powstać pomnik Wolności?

- Rzeczywiście, pomnik Wolności miał stanąć w 1945 roku. Zorganizowano nawet konkurs, na który wpłynęły prace projektowe, ale nigdy je nie upubliczniono. Wmurowano za to akt erekcyjny, lecz ostatecznie pomnik nie powstał, bo wolność bardzo szybko się skończyła, o ile w ogóle można mówić, że ją w tym czasie mieliśmy. Dopiero dziesięć lat później pojawił się pomysł, żeby w tym miejscu postawić pomnik upamiętniający naszego wieszcza, Adama Mickiewicza. Propozycja ta wyszła od urzędnika magistratu Leona Haegenbartha. To ciekawa postać, choć mało znana. W czasie wojny był więźniem obozów koncentracyjnych. Propozycja w postaci wniosku trafiła do radnych miejskiej rady narodowej i został przyjęty, a głównym argumentem było to, że w całym kraju obchodzony wówczas rok mickiewiczowski.

- Tylko dlatego wybór padł na Mickiewicza, a nie innego polskiego bohatera?

- Myślę, że powodów było kilka, ale jednak tym głównym impulsem była obchodzona w 1955 roku setna rocznica  jego urodzin. Mickiewicz to nasz najwybitniejszy poeta, ale chyba ważniejsze było to, że był on postacią zawsze łączącą Polaków w trudnych dziejach historii. Szczególnie w XIX wieku, w czasach walki o niepodległość. Dobrym pomysłem był też wybór miejsca usadowienia całego postumentu, ponieważ od ponad 60 lat jest to charakterystyczne miejsce dla Gorzowa. Jak przyjechałem pierwszy raz tutaj w 1990 roku i wysiadłem na dworcu PKP, to po chwili wypatrzyłem ten pomnik, który w pierwszych latach stanowił dla mnie jeden z ważniejszych punktów orientacyjnych. Do dzisiaj ten pomnik jest wciąż najwyższym w mieście, co warto zauważyć. Myślę, że gdybyśmy zrobili dzisiaj ankietę wśród mieszkańców, jakie mamy pomniki w mieście, to myślę, że Mickiewicz wygrałby pod względem liczby głosów. Bo choć przybywają w mieście kolejne pomniki, to pozycja akurat tego jest niezagrożona. Pamiętajmy, że pomniki symbolizują różne idee i nie każdy musi utożsamiać się z daną ideą, ale w przypadku Mickiewicza kontrowersji nie ma praktycznie żadnych.

- Przez wiele lat pomnik Mickiewicza najczęściej, obok Katedry, zdobił widokówki miejskie. Z czego, pana zdaniem, brało się to przywiązanie mieszkańców do tej symboliki?

- Ważna była powszechność udziału w budowie pomnika. Przed dwa lata zbierano wśród gorzowskiej społeczności pieniądze na ten cel. W różnej postaci. Projekt co prawda powstał w Poznaniu, ale samą rzeźbę odlali gorzowianie, dokładnie pracownicy Zakładów Mechanicznych Gorzów. Dzisiaj figura przedstawiająca Mickiewicza jest dla mnie pamiątką po tym zakładzie. Ale jest jeszcze coś bardzo ważnego. Przez te wszystkie lata liczyła się powszechna akceptacja do samej postaci Mickiewicza. Praktycznie wszyscy mieszkańcy czuli tę bliskość poety. Czytając Pana Tadeusza czy liczne wiersze niosło się dumę, że autor tych dzieł jest tak naprawdę wśród nas.

RB