W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Michaliny, Michała, Piotra , 19 października 2018

Przeżyłem trzy wojny i jedną rewolucję

2014-05-13

Trzy pytania do Józefa Pławskiego, 105-letniego mieszkańca Gorzowa

medium_news_header_7419.jpg

- Panie Józefie, 9 maja obchodził pan 105 urodziny. Skąd pan pochodzi i jak znalazł się pan w naszym mieście?

- Pochodzę z kresów. Urodziłem się we wsi Strzałowo, w powiecie Baranowicze. Obecnie jest to Białoruś. W czasie drugiej wojny, wracając kiedyś z mszy z kościoła, zaskoczyli nas Niemcy, którzy zrobili łapankę. I zgarnęli wszystkich mężczyzn. Mnie również. Wywieźli nas do Rzeszy na roboty. Przez ponad trzy lata pracowałem w fabryce samolotów Messerschmitta w Bawarii. Po 12 godzin dziennie. Wracając w 1946 roku z robót zamieszkałem u siostry w Gorzowie. Podjąłem tu pracę i z czasem ożeniłem się. Dalej wyjechałem z żoną do Gogolic w okolicach Trzcińska-Zdrój i pracowałem w miejscowym PGR. Po śmierci mojej małżonki Jadwigi zostałem sam i gdyby nie pomoc dalszej rodziny z Gorzowa zapewne trafiłbym do domu starości. Ale znalazłem u nich schronienie, za co jestem im bardzo wdzięczny.

- Ma pan receptę na długowieczność?

- Nie mam. Wychowywałem się na wsi w biednej rodzinie, ale jakoś sobie radziliśmy. Poza tym dawniej dzieci rodziły się zdrowsze. Później całe życie ciężko pracowałem. Zarówno w niemieckiej fabryce, potem przy wyrębie drzew w lesie i przy kopaniu gliny w cegielni. Może się zahartowałem? Zawsze byłem też drobnej budowy i mały. Rodzina często nazywała mnie ,,małym wujkiem’’. Nigdy nie chorowałem. Uwielbiałem jeździć na rowerze. Kiedy mieszkałem już w Gogolicach i chciałem przyjechać do Gorzowa nie korzystałem z autobusów, ale z roweru. A w jedną stronę było około 60 km. Dopiero kilka lat temu po śmierci żony przytrafiło mi się zapalenie płuc. I od czasu do czasu mam z nimi trochę problemów. Dlatego codziennie się modlę, żeby Bozia dała mi jeszcze trochę zdrowia.

- Który z okresów życia najmilej pan wspomina?

- W życiu zawsze są miłe i smutne chwile. Urodziłem się w  czasach, kiedy Polska była jeszcze pod zaborami, potem przeżyłem trzy wojny i jedną rewolucję. Pamiętam okupację rosyjską, wojnę z bolszewikami i potem okupację niemiecką. Zawsze starałem się być radośnie nastawiony do życia, szczery dla ludzi. Nikogo nigdy nie skrzywdziłem. Myślę, że z wszystkiego jestem zadowolony. Narzekać nie mogę, skoro tak długo żyję.

RB