W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Bogusława, Gracjana, Laury , 18 grudnia 2017

Niekoniecznie musimy dawać zarabiać podmiotom zewnętrznym

2017-04-19

Trzy pytania do Jerzego Sobolewskiego, radnego Platformy Obywatelskiej

medium_news_header_18161.jpg

- Ostatnio w mieście dochodzi do aktów wandalizmu wobec gorzowskich pomników. Czy można temu zaradzić?

- Podobnie jak zdecydowana większość gorzowian jestem tym zbulwersowany. Jest mi naprawdę przykro, że wśród nas znajduje się zapewne niewielka grupka wandali, potrafiąca tylko niszczyć. Przykro musi być szczególnie pomysłodawcom i inicjatorom stawiania pamiątkowych rzeźb, którzy tym samym pielęgnują naszą lokalną historię. Pomniki dotyczą osób, którzy wnieśli różny wkład w budowę polskości miasta, ale i są też sylwetki landsberczyków. Obawiam się, że walka z chuliganerią to trochę taka walka z wiatrakami. Samo mówienie, apelowanie i edukowanie, choć jest ważne, zapewne natychmiastowej poprawy nie przyniesie. Musimy podjąć bardziej konkretne działania. Jestem za tym, żeby w całość włączyło się miasto. Uważam, że należy pomóc towarzystwu, zajmującemu się stawianiem tych pomników, doprowadzić ich do pierwotnego stanu, ale z równoczesnym montażem monitoringu. Za dużo tych pomników nie ma, warto o nie lepiej zadbać i jednocześnie pokazać złodziejom, że jako społeczeństwo stanowczo protestujemy przeciwko takim zachowaniom.

- Jest pan zwolennikiem tego, żeby miejskie spółki zajmowały się sprzątaniem miasta i utrzymywaniem zieleni?

- Zdecydowanie tak. Jestem też za tym, żeby zajmowały się odśnieżaniem, zarządzaniem cmentarza komunalnego a nawet przygotowywaniem dróg pod budowę. Niesie to w sobie wiele pozytywnych aspektów. Choćby w zakresie kontroli. Do tego niekoniecznie zawsze musimy dawać zarabiać podmiotom zewnętrznym, jak możemy te pieniądze zaoszczędzić i w dalszej kolejności wydać na kolejne inwestycje. W Zielonej Górze miasto prowadzi cmentarz i zarabia na tym spore pieniądze. One nie idą do prywatnej kieszeni, pozostają we wspólnej kasie.

- Jest pan przewodniczącym komisji kultury, sportu i promocji. Nie zaskoczyło pana, że nadal nie jest ustalona dokładna lokalizacja budowy hali?

-  Zaskoczyło, a pierwszy raz o tym usłyszałem od wiceprezydenta Artura Radzińskiego. W trakcie posiedzenia komisji, na którą zaprosiłem prezesów wielu gorzowskich klubów, prawie wszyscy byli zgodni, że pierwotne miejsce budowy jest optymalne. Z kilku powodów. Łatwiej jest tam zrobić parkingi, ale przede wszystkim nie trzeba będzie wycinać tak dużo drzew jak przy drugiej lokalizacji. Park Słowiańskiego to płuca Gorzowa i nie wyobrażam sobie, by wyciąć połowę, żeby postawić jeden obiekt i zbudować parking. To, że hala będzie stała kilkaset metrów od Słowianki nikomu nie powinno przeszkadzać. Można zrobić ładne alejki wśród drzew, oświetlenie i będziemy mieli kompleks parkowy. Rozumiem, że włodarze miasta kierują się chyba tylko kosztami, stąd prowadzą wyliczenia. Innego argumentu nie widzę, ale bez względu na to, jakie będą to wyliczenia, w interesie nas wszystkich jest zachowanie jak największych połaci drzew.

RB