W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Cypriana, Justyny, Łucji , 26 września 2017

Orkiestra gorzowska jest dobrze postrzegana w środowisku muzycznym

2017-05-19

Trzy pytania do Mariusza Wróbla, dyrektora Centrum Edukacji Artystycznej – Filharmonia Gorzowska

medium_news_header_18421.jpg

- Dlaczego Gorzów? Co skłoniło Pana do podjęcia wyzwania zarządzania Filharmonią Gorzowską?

- To najczęstsze pytanie, z jakim ostatnio się spotykam. Dlatego Gorzów, że potrafię na niego spojrzeć bez kompleksów z perspektywy innych miast, w których mieszkałem: m.in. Cieszyna, Krakowa, Katowic, Warszawy oraz Bytomia. Patrzę na Gorzów także przez pryzmat mego doświadczenia i wykształcenia. To miasto robotnicze, a mnie nie jest obcy robotniczy etos. Oprócz wykształcenia kierunkowego, z zawodu jestem elektrykiem, mechanikiem telegraficznym i kierowcą zawodowym ciężarówki TIR. W każdym z tych zawodów pracowałem: m.in. na kopalni, w wojsku, podczas studiów. Znany jest mi także chleb muzyka, ponieważ gram na kilku instrumentach. Występowałem w młodości z kilkoma zespołami i teatrem. Wcześniej z drugą lokatą zdałem egzaminy do szkoły muzycznej II stopnia, choć muszę przyznać, że nigdy nie miałem aspiracji artystycznych. Te wszystkie wspomniane powyżej aspekty złożyły się na to, że postanowiłem podjąć się zarządzania filharmonią, która powstała od podstaw, do tego w mieście robotniczym bez tradycji muzycznych. Łączy ona symbolicznie moją aktywność zawodową z wykształceniem i doświadczeniem. Dla menedżera nie może być bardziej korzystnego splotu okoliczności i większego wyzwania zawodowego zarazem.

- Jakich zmian możemy spodziewać się w Filharmonii w najbliższym czasie?

- Obecnie pracuję intensywnie nad kolejnym sezonem. Potrzebuję także trochę czasu na pełne rozpoznanie instytucjonalne. Niemniej zależy mi na tym, aby filharmonię odwiedzało coraz więcej osób i aby była ona obecna w świadomości mieszkańców miasta i okolic, zaś jakością koncertów świadczyła o wartości Gorzowa daleko poza jego granicami. W najbliższych dwóch sezonach w repertuarze znajdzie się więcej klasyki i kameralistyki. Orkiestra filharmonii częściej zagra w ciekawych miejscach miasta. Jeszcze tego lata w niedzielne popołudnia zaprosimy mieszkańców na Pikniki Chopinowskie przed gmachem filharmonii, czy koncert plenerowy w Parku Róż. Wszystkie dotychczasowe projekty będą nadal realizowane i sukcesywnie rozwijane, zaś w 3 i 4 sezonie zamierzam wprowadzić nowe projekty edukacyjne i częściej wysyłać gorzowskich filharmoników na festiwale muzyczne. Orkiestra gorzowska pomimo niewielkiego stażu jest dobrze postrzegana w środowisku muzycznym i budzi zainteresowanie szefów muzycznych festiwali. Wierzę, że zaowocuje to stosownymi zaproszeniami.

- Jak chciałby Pan widzieć Filharmonię Gorzowską za kilka lat? Czego Panu życzyć?

- Zależy mi na tym, aby filharmonia była postrzegana przez mieszkańców miasta jako instytucja dla nich ważna, potrzebna i przyjazna, zaś na forum ogólnopolskim jako jedna z wiodących tego typu instytucji w kraju. Jeżeli mógłbym mieć jakieś życzenia, to chyba tylko jedno: aby ogromną życzliwością, jaką mnie obdarzono po przybyciu do Gorzowa, dane było mi się cieszyć także w dniu mego odejścia ze stanowiska dyrektora za cztery lata.

 

Urszula Śliwińska