W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Jolanty, Łukasza, Olimpii , 17 grudnia 2017

Na to potrzeba wielu lat i tego szybko nie zmienimy

2017-10-10

Trzy pytania do Krzysztofa Kochanowskiego, radnego z klubu Nowoczesny Gorzów

medium_news_header_19833.jpg

- Nie zmartwiła pana informacja, że nie otrzymamy unijnego dofinansowania na remont szkół muzycznych, jak i stworzenie przy ul. Teatralnej ,,Kwartału Kultury’’?

- Oczywiście, bardzo żałuję, że ta propozycja nie znalazła uznania w ministerstwie kultury, ale wierzę, że prezydent Jacek Wójcicki znajdzie rozwiązanie pozwalające na realizację tego pomysłu. Nie musi być to w formule wcześniej prezentowanej. Najważniejsze jest, żeby nasze szkoły muzyczne miały godne warunki do kształcenia młodzieży. Być może gdzieś tam w przyszłych budżetach znajdzie się trochę więcej środków własnych, choć nie będzie to proste, ponieważ znajdujemy się w procesie inwestycyjnym i wszędzie musimy włożyć trochę środków jako własne. Dlatego cały czas próbowałbym szukać innych konkursów i aplikował o zewnętrzne środki.

- Od 1 grudnia czeka nas kolejna rewolucja w zakresie segregacji odpadów. Zamiast trzech pojemników będziemy mieli pięć. Czy gorzowianie zdążyli się już nauczyć segregować śmieci?

- Przypomnę, że to ustawa nas zmusza do wprowadzenia tej zmiany i trudno tutaj kogokolwiek za to winić. Z doświadczenia wiemy jednak, że z tą segregacją nie jest najlepiej, zapewne nie tylko w Gorzowie, ale w wielu inny miastach. Myślę, że zwiększenie liczby pojemników nie rozwiąże podstawowego problemu, jakim jest edukacja, a właściwie jej brak.  Ja bym segregację rozpoczął od jednego podziału, edukował i z czasem dopiero wprowadzał następne pojemniki. Na to potrzeba wiele lat i tego nie zmienimy, ale próbować oczywiście trzeba.

- A mamy w Gorzowie jakiś realny pomysł na uratowanie zabytkowych willi, bo póki co nie możemy dostać żadnych dotacji na ich remont, ale licytacje nie przynoszą oczekiwanych efektów?

- Ja patrzę na miasto jako całość i widzę, że temat remontu starej substancji praktycznie nie istniał za poprzedniego prezydenta i nie istnieje za obecnego. Teraz tym bardziej nie ma rozsądnego pomysłu, bo miasto skupiło się na realizowaniu dużych inwestycji, choćby remontu dróg i planu transportowego. W tej sytuacji sprawa remontu zabytkowych budowli ponownie zostanie odłożona na lata. Swoją droga obawiam się, widząc z jakimi dużymi problemami borykamy się przy realizacji najprostszych nawet zadań inwestycyjnych, że gdybyśmy wzięli się za te poważniejsze, to już w ogóle byłby problem z ich wykonaniem. Mam jednak nadzieję, że służby prezydenta zwiększą aktywność w pozyskiwaniu środków zewnętrznych, również na remont zabytkowej części miasta. Jak teraz tego nie zrobimy, to potem będzie już za późno i przyjdzie nam tylko burzyć nie tylko poniemieckie wille, ale i całe kamienice.

RB