W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Gerwazego, Protazego, Sylwii , 19 czerwca 2019

Tym razem o paciagach

2012-09-29

 Tak, tak, o paciagach. A co to jest? A to są te wszystkie okropne mazaje na ścianach budynków, które tylko szaleniec może nazwać graffiti. Otóż szłam sobie spokojnie ulicą Dzieci Wrzesińskich i jak zwykle gapiłam się na perełeczkę, czyli kamienicę, w której mieści się oddział sądu, chyba księgi wieczyste czy coś koło tego. Jakiś czas temu budynek przeszedł gruntowną renowację i z szarej, liszajowatej rudery zamienił się w urokliwa kamieniczkę w dawnym stylu. No i fajnie, nic tylko się cieszyć, że przybywa nam pięknych obiektów. Ale nagle moje oko ześliznęło się na cokół budynku obłożony brązową okładziną i tam... No tak, jakiś idiota ze sprayem w ręku coś namazał. Żal mi się zrobiło, bo ktoś wyłożył ogromne pieniądze w restaurację, zadał sobie trudu, aby kamienica była piękna przez swoją prostotę, a jakiś dureń postawił ją oznaczyć.
Nie bez powodu o tym piszę, bo co jakaś kamienica zyska nową elewację, natychmiast pojawiają się idioci, zwyczajnie pospolici wandale i ją malują. A teraz właśnie trwa remont kilku kamienic w ścisłym centrum miasta i boję się, że budowlańcy nie zdążą zdjąć rusztowań, a natychmiast zjawią się debile z farbami w rękach.
Dla mnie ich działania to wandalizm czystej wody, wandalizm, który powinien być publicznie piętnowany, a sprawcy takich czynów obciążani kosztami ponownego remontu elewacji. Jeśli ich na to nie stać, płacić powinni rodzice, bo tak się składa, że debile ze sprayami to przede wszystkim nastolatki.
Wiem, że to ostro brzmi, ale plaga paciagów w mieście zaczyna sięgać punktu krytycznego. Mnie się oczy ponownie na problem otworzył, kiedy spacerowałam po centrum ze znajomymi z Poznania. I to oni byli coraz bardziej zdziwieni i zaskoczeni, że oto sam środek wojewódzkiego miasta a taki zaniedbany, zaśmiecony i właśnie zapaciagowany.
Wiem, że ściganie jest trudne, ale coś zrobić trzeba, bo tak dalej być po prostu nie może.
A teraz z innej beczki. Już za trzy dni w Jazz Clubie fantastyczny koncert polsko-duńskiej formacji. Typowe trio fortepianowe w bardzo nietypowych brzmieniach. Warto się wybrać, bo jak pokazuje doświadczenie, takie polsko-duńskie, albo nawet polsko-skandynawskie składy zawsze dostarczają niebywałych wrażeń.