W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Darii, Mateusza, Wawrzyńca , 21 września 2019

Odjechana muzyka będzie

2012-11-10

Nie pamiętam, czy już napisałam, że lubię mocno pokręconą muzykę. Właściwie nie słucham tylko popu i gatunków mu pokrewnych, wszystko inne dość mocno mnie kręci. No i tak się składa, że w sobotę i poniedziałek będzie czego posłuchać. Już dziś w Łubu Dubu ukraińskie rytmy zagrają dwie kapelki. Wystąpi bowiem Zapaska, czyli elektroniczno-akustyczna projekt para Ianiny Szapczyńskiej i Pavla Neczytajły. Smaku dodaje, że muzycy grają na tradycyjnych ukraińskich instrumentach, wykorzystują do kompozycji folklor ukraiński, a mieszają go z różnymi odmianami rocka, hip-hopu i innych. Druga kapelka nazywa się BeBoBul. To całkiem nowa jakość na ukraińskiej scenie. Muzycy grają, moim zdaniem, atrakcyjną mieszankę post-rocka, shoegaze, trip-hopu, indietroniki i nawet muzyki tanecznej. Na genialny pomysł, aby zaprosić ukraińską alternatywę wpadł właściciel Łubu Tomek Hołyński, który od jakiegoś czasu mocno promuje wszelakie alternatywy. No i chwała mu za to.

Pamiętam, jak kilka lat temu szłam na koncert Ukrainian Haydamaki Show, to nie bardzo wiedziałam, czego się spodziewać. A efekt przerósł moje najśmielsze wyobrażenia, i od tamtego czasu na słowa ukraińska alternatywa reaguję w jeden sposób - aprobatą. A nawet jak choć czegoś nie znam, to wiem, że mnie się spodoba. Może dlatego, że kocham ludowe nutki – o czym paru moich znajomych dość dobrze wie, a najlepiej pani Jadwiga Kowaleczko, która do dziś nie może mi zapomnieć pewnego tekstu po jednym z tanecznych festiwali dziecięcych. Festiwal podzielony był na dwa bloki – ludowy i tańca współczesnego. Otóż ja, recenzując wydarzenie, pozachwycałam się nad ludowymi, a przejście do nowoczesności, określiłam tak: „Skończyły się ludowe rytmy i zaczęło się tarzanie po podłodze”. No i Jadwiga za każdym razem wykuwa mi tym stwierdzeniem oczy. Ale ja nadal trwam przy swoim, że ludowe jest piękne, a nowoczesna niekoniecznie.

Także dziś w Lamusie własną muzykę zagra DJ Boogie. No i już sama ksywka mówi, czego można się spodziewać. Będzie radośnie, energetycznie, tanecznie, czyli trochę nie dla mnie, bo z tańcem mi zupełnie nie jest po drodze.

Natomiast w poniedziałek w Centrali prowadzonej przez Thomasa wystąpi Charles Howl z ekipą międzynarodowy muzyków. To taki uotsider, już i tak wyalienowanej londyńskiej alternatywy. Dla mnie niezwykłe jest to, że muzyk, który zagrał w Krakowie, Warszawie i Poznaniu chce wystąpić w mieście nad Wartą . Natomiast nie dziwi mnie, że będzie grał akurat w Centrali, lepszego miejsca dla jego koncertu jakoś sobie nie wyobrażam.
A już za kilka dni Josh Redman. Wiem, wiem, pisałam kilka razy, ale jeszcze kilka też napiszę. Posłuchajcie sobie w internecie, jak ten facet gra na saksie, posłuchajcie i się zachwyćcie, bo naprawdę jest kim. Koncert w Teatrze Osterwy, bo gdzieżby miał być w innym miejscu.

A tak przy okazji alternatywy i różnych wydarzeń, coraz bardziej podoba mnie się zadyma w Miejskim Centrum Kultury. Nie dość, że pół, a praktycznie cały obiekt jest nieczynny, to jeszcze pani dyrektor nie płaci ludziom u niej pracującym. No cóż, przecież trzeba zapłacić długi za nietrafione imprezy. A magistrat to toleruje, co zresztą dziwne nie jest, bo wszak z nadania magistratu pani dyrektor jest tam dyrektorem. I że kolejny raz wspomnę, to za jej światłych rządów umarła gorzowska alternatywa.