W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Kryspiny, Norberta, Sabiny , 5 grudnia 2019

Z braćmi muzułmanami

2013-01-26

Wiem, wiem, brzmi prowokacyjnie. Ale dziś jest wyjątkowy dzień i właśnie tak można napisać. I przy okazji przypomnieć, że żyją między nami Tatarzy.

Otóż dziś obchodzony jest Dzień Islamu w Kościele katolickim i to po raz 14. Z inicjatywą takiego dnia wyszła jedyna na świecie Rada Wspólna Katolików i Muzułmanów. I bardzo dobrze się stało. I właśnie ten dzień dał pretekst do tego, aby przypomnieć, że przecież w Gorzowie i sąsiedniej Witnicy żyje niewielka diaspora muzułmańska. Polscy Tatarzy osiedlili się w mieście na siedmiu wzgórzach tuż po II wojnie światowej. Ponad 100 rodzin zamieszkało na tak zwanych tatarskich górkach, ich przywódcą duchowym był imam Bekir Rodkiewicz, który ich tu zresztą przywiódł. Tu też zmarł 23 stycznia 1987 roku i został pochowany na wyznaniowym cmentarzu w Warszawie.

Gmina wolno, bo wolno topniała, Tatarzy przenosili się do Warszawy i Białegostoku, by być bliżej Kruszynian – ich stolicy w kraju nad Wisłą. Ale do dziś w mieście nad Wartą mieszkają potomkowie Rozalii Aleksandrowicz, bardzo znanej radnej, która prowadziła słynną nie tylko w Gorzowie cukiernię Maleńka.

To właśnie pani Róża, jak o niej mówiono, zorganizowała ostatni zjazd Tatarów w Muzeum Jana Dekerta. Tam po raz ostatni modlili się, klęcząc i bijąc pokłony w stronę Mekki.

I choć Tatarów w mieście nad Wartą i Kłodawką została zaledwie garsteczka, to właśnie w takim dniu, jak dziś, szczególnie warto o nich pamiętać.

Ten dzień zresztą idealnie wpisuje się w Rok Wielokulturowości ogłoszony przez Radę Miasta. Jak na razie wiadomy wydział czeka na propozycje imprez podkreślających odrębne kultury, narody, mniejszości i takie tam różne.

Jako pierwszy pałeczkę podjął Tomasz Hołyński, który w restauracji Łubu Dubu organizuje przegląd kuchni świata, czyli pokażą się obcokrajowcy mieszkający w mieście nad Wartą. Na początek będzie egzotycznie.

Na pewno tradycyjnie pokażą się Romowie, bo to rzeczywiście wyrazista nacja w Gorzowie jest. A tak przy okazji tylko wspomnę, że miasto na siedmiu wzgórzach jest chyba jedynym w Polsce, gdzie nie było żadnych zwad i kłótni między właśnie Cyganami i Niecyganami. I dalej należy tak trzymać.

Szkoda, że mniejszość tatarska jest taka szczuplutka, bo wszak to szalenie ciekawa kultura, kuchnia, intrygujące obyczaje, jednym słowem – barwna narodowość. A tych, co chcieliby wiedzieć, jak to było za czasów, gdy Tatarów w Gorzowie było więcej, odsyłam do felietonów Andabaty, czyli Henryka Ankiewicza. Stoją one na regionalnej półce w bibliotece wojewódzkiej. Uprzejmy bibliotekarz pomoże je znaleźć. Lektura to wielce pouczająca i wpisująca się w modne dziś hasła o tolerancji i wielokulturowości. Tyle tylko, że lata temu w Gorzowie tak było, kiedy jeszcze nikomu nie śniło się wymyślanie hasełek i dopasowywanie ich do rzeczywistości.