W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Kryspiny, Norberta, Sabiny , 5 grudnia 2019

Anarchiści przeciw bombom

2013-01-29

Tak, tak, u nas w Gorzowie. Po dwóch latach przerwy Michał i przyjaciele znów będą karmić bezdomnych w ramach ogólnoświatowej akcji „Food not bombs”

Kilka lat temu dostała zaproszenie, nie, źle powiedziane – informację, że jacyś tajemniczy ludzie będą karmić bezdomnych przy dworcu PKP. Akcja była zaplanowana na niedzielę i w samo południe. Poszłam, najadałam się fantastycznego jarskiego jedzenia i pogadałam z fajnymi ludźmi. Mówili o sobie anarchiści i opowiadali o swojej wizji życia na tym niekoniecznie najlepszym ze światów. Najprościej to ująć tak – solidarność, równość, braterstwo, wolność poglądów, wyznania i czyste sumienie na dokładkę. Brzmi utopijnie, nawet bardzo. Ale jaki świat byłby fajny, gdyby te idee udało się wcielić w życie. No cóż, pomarzyć zawsze wolno.

Potem jeszcze ta sama ekipa kilka razy pokarmiła bezdomnych, aż przyszedł bardzo ważny PAN z dworca i ich zupełnie bez nikakich pogonił. Bo – przeszkadzają podróżnym (no wiecie, te miliony przyjezdnych co niedziela nie miały jak przejść obok garnków z jarskim jedzeniem), kumulują liczbę bezdomnych, których i tak jest za dużo, śmiecą, i jeszcze tysiąc innych powodów. Potem Michał - lider całej akcji - poszedł pieszo do Wilna w celach studiowania obcych języków. Jakiś czas temu wrócił i znów zaczyna karmić bezdomnych. Ja tam w każdym razie do akcji się przyłączam i namawiam każdego. Michałowi i spółce pomóc można w bardzo prosty sposób – oni zbierają produkty potrzebne do gotowania jarskiego jedzenia, można coś im podrzucić. Szczegóły na facebooku – pod hasłem Food not bombs.

A dlaczego o tym piszę? Bo w dzisiejszych czasach coraz trudniej o solidarność z drugim człowiekiem. Rozpanoszyła się mowa nienawiści, pogarda dla drugiego człowieka (vide to, co się wyprawia w MCK) i wszystkie inne nie najlepsze cechy. I dlatego takie akcje, jak Michała i spółki należy chwalić i wspierać. Bo dzięki nim wraca mi wiara w drugiego człowieka.

A teraz z innego kątka. Otóż Akcja Katolicka działająca przy parafii przy ul. Mieszka I ma ambitny plan. Chce wydać biografię księdza Witolda Andrzejewskiego. Prałata za bardzo przedstawiać chyba nie trzeba, bo tak barwnej i zasłużonej postaci, jaką jest ksiądz proboszcz parafii p.w. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, raczej trudno nie znać. Pomysł chwalebny, przypomnę tylko, że sylwetkę księdza przedstawił już w pewien sposób redaktor Wiesław Antosz w dwóch wywiadach-rzekach (polecam, lektura wielce zajmująca). Jednak rzetelna, solidnie udokumentowana i ubarwiona zdjęciami (choćby z czasów aktorskich szanownego prałata) biografia bardzo by się przydała. Wydawałoby się, nic tylko chwalić i pomagać. A co usłyszeli pomysłodawcy, którzy przyszli poprosić magistrat o pomoc? Ano mają stanąć do konkursu. Super, tylko że ja w konkursy zwyczajnie nie wierzę. A po drugie – w ubiegłym roku ani jedno działanie literackie nie zasłużyło na przychylne oko dzielących pieniądze urzędników. Widać książki są mocno demode i nie mają szans na wsparcie. Szkoda. Ja mam jednak nadzieję że Akcji Katolickiej uda się zebrać fundusze i książka powstanie.

A skoro przy książkach jestem, to śpieszę powiadomić, że wydawnictwo PWSZ wydało arcyinteresujący tom pod tytułem „Przed i po akcji Wisła”. To cymes dla zajmujących się dziejami najnowszymi. Polecam. Lada chwila będzie można tom kupić w internetowej księgarni szkoły.

No i jeszcze jedna rzecz. Kościół jednak nadal wygrywa melodyjki. Mam na myśli elektroniczny karilion na Białym Kościele. Jednak przerwa była krótka i jednorazowa. No cóż, trzeba przywyknąć.

P.S.. A za dwa miesiące i trzy tygodnie Kenny Garrett, kolejny mag saksofonu. Już się nie mogę doczekać. A w międzyczasie Michał Wróblewski w Trójce i parę innych projektów. Nic, tylko się cieszyć.