W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Elwiry, Hipolita, Radosławy , 13 sierpnia 2020

Ona jest stąd

2013-03-26

Dziś w Teatrze Osterwy monodram Hanny Śleszyńskiej – „Kobieta pierwotna”. Mało kto jednak wie, że warszawska aktorka ma bardzo silne związki z Gorzowem.

Jaskółki i mnie zadziwiła ta informacja. Otóż okazuje się, że Hanna Śleszyńska, jedna z najbardziej popularnych aktorek, ma na gorzowskim cmentarzu groby swoich dziadków. Co więcej – jest ochrzczona w gorzowskiej katedrze. Lata całe przyjeżdżała tu na wakacje, chodziła na mecze Stali, jeździła nad pobliskie jeziora. Jednym słowem - jest tutejsza.

Kiedy będzie ze dwa lata temu przyjechała ze swoim innym spektaklem, z sentymentem i nostalgią wspominała minione czasy. Prawda, jakie życie może być dziwne i pokręcone?

A teraz z innej mańki. Otóż dziś dyrektorzy gorzowskich instytucji kultury będą się prezentować. Tak, tak, będą się prezentować. A przed kim? A przed urzędnikami i radnymi z komisji kultury. Jaskółki trzepotnęły skrzydłami i stwierdziły, że nie będą tego komentować. No cóż, trudno, skomentuję więc ja. Otóż moim zdaniem dyrektorzy nie powinni się prezentować, zwłaszcza przed komisją kultury, bo to właśnie radni z tej komisji powinni wiedzieć, co się w instytucjach dzieje. Powinni chodzić, oglądać, kiwać głowami i wydawać swoje osądy. Bo przecież w takich prezentacjach nagadać można różnych rzeczy – a między innymi, że tłumy chodzą lub też nie na imprezy, że zrobiło się ileś tam przedsięwzięć. Albo i co więcej. Jakoś to wszystko stoi na głowie. Ale to nie nowina od jakiegoś czasu.

No i z jeszcze jednego kątka. Na mojej ulicy stanęły rusztowania przy jednej z kamienic. Znaczy będzie remont. I na całej Armii Polskiej aż trzy kamienice będą miały odnowioną elewację. Szkoda, że nie moja. Ale moja jest prosta, bez stiuków i elewacji i jak kolejne kawały tynku od niej odpadną, żalu wielkiego nie będzie. Mam tylko nadzieję, że jakoś dożyję czasów, kiedy znajdą się pieniądze na ratowanie Nowego Miasta. Bo 300 tys. na remonty w skali całego roku, to naprawdę kropla w morzu potrzeb.

No i jeszcze jedno – jutro Międzynarodowy Dzień teatru – kolegom aktorom i innym ludziom tego szlachetnego zawodu jaskółki i ja życzymy wszystkiego naj, naj. Jaskółki posyłają nawet specjalne trele.