W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Almy, Cezarego, Jarosława , 25 lutego 2020

Znów o wandalach, niestety

2013-05-28

Smutno mi się zrobiło, kiedy szłam ul. Dzieci Wrzesińskich. Powód – znów jakiś bezmózgi idiota zniszczył elewację.

A konkretnie chodzi mnie o blok przy ul. Zabytkowej. Jakiś czas temu ADM odnowił wszystkie ściany budynku i zrobił to z niebywałą lekkością. Zastosowano tzw. malarstwo magiczne, coś niespotykanego w Gorzowie, czyli okna nagle znalazły się pod fajnymi kątami, pojawiły się markowane elementy architektoniczne. No cymesik, jakich w naszym coraz mniej pięknym mieście jest doprawdy niewiele. Za każdym razem, kiedy tamtędy przechodziłam, to mnie ten domek rozśmieszał, wprawiał w dobry humor.

No i co? No i jakiś bezmózgi debil nie wytrzymał. Popaćkał starannie odnowioną elewację. Zepsuł czyjąś pracę, zniszczył coś fajnego. A piszę o tym, bo coraz bardziej działają mi na nerwy tacy idioci. Zresztą chyba ich jest coraz więcej. Bo po weekendzie na ul. Chrobrego zostały zniszczone budki łącznościowe. Przecież jak ktoś się napije, idzie chodnikiem, i na nim stoi jakaś budka, albo jakiś śmietnik, to koniecznie trzeba to wywrócić, zniszczyć i jeszcze najlepiej by było, żeby cały świat i okolica się o tym chwalebnym czynie dowiedziała.

Nie rozumiem tego, jak w dużym mieście, w samym jego centrum mogą się dziać takie rzeczy. Nikt nic nie widzi? Przecież nie trzeba samemu własnoręcznie chwytać debila ze spreyem czy wandala niszczącego mienie, wystarczy zadzwonić po policję. Inna rzecz, czy radiowóz przyjedzie. Ale trzeba sobie dawać szansę, bo za chwilę barbarzyńcy ze spreyami i inna chuliganerka zawładną ulicami także w biały dzień. Ah, zresztą szkoda słów.

A teraz z innej mańki. Otóż podoba mnie się dyskusja o honorowym obywatelstwie dla Edwarda Korbana. Znaczy – podoba mnie się w tym sensie, że nawet dość wyważone komentarze pojawiają się w internecie, który słynie z tego, że swego rodzaju ściekiem jest – zwłaszcza polski internet. Znam od wielu lat Edwarda Korbana. Lubię go jako człowieka i cenię za to co, co zrobił. A zrobił dużo. Dbał o kulturę w tych podłych dla niej czasach. Od lat z powodzeniem prowadzi Uniwersytet Trzeciego Wieku, rozkręcił go zresztą na maksa. Pytanie, czy to wystarczy na honorowe obywatelstwo miasta nad trzema rzekami? Jakie to szczęście, że nie ja muszę o tym decydować. Bo według mnie wystarczy. I żal mi pana Edwarda, że oponenci wytykają mu przynależność do PZPR jako główny powód tego, aby jednak honorowym nie został. Takie to były czasy, że wielu do mateczki partii należało, o czym dziś woleliby nie pamiętać. Szkoda, że nie ceni się tego, co człowiek zrobił i robi, tylko wytyka się mu mało istotne rzeczy. Takie widać czasy nam przyszły, że szukamy igły w stogu siana. Ale nic to. Mam nadzieję, że pan Edward przetrwa tę burzę w szklance wody i dalej będzie robił swoje. A to w myśl zasady, że psy szczekają, a karawana idzie dalej.

No i dla porządku domu – dziś w bibliotece wojewódzkiej wykład dr. Zbigniewa Syski o podziemiu młodzieżowym w latach komuny właśnie. Może co niektórzy powinni tam pójść i sobie posłuchać. na pewno komuś się może rozjaśnić w głowie.

 A w sobotę w Jazz Clubie Kocin Kocinski Trio, jak dla mnie absolutny cymes. Warto się wybrać.