W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Almy, Cezarego, Jarosława , 25 lutego 2020

Wzięty gorzowski pisarz

2013-06-06

Mam na myśli Krzyśka Korsaka i jego książkę „Jestem kibolem”. Okazuje się, że choć od ukazania się książki minął jakiś czas, to ona się ciągle sprzedaje i trzeba było zrobić dodruk.

Otóż „Jestem kibolem” osiągnęło właśnie nakład 16 tys. egzemplarzy, co sprawia, że Krzysiek stał się najbardziej poczytnym pisarzem w Lubuskim, a jakby tak oko przyłożyć do różnych, co się pisarstwem parają, to pewnie pobiłby i innych.

A o tym, że książka się cały czas sprzedaje, wiem od autora, którego kilka dni temu przypadkiem spotkałam i sobie z nim słówko zamieniłam.

Krzyśka znam i lubię, razem nam przyszło pracować we wrażej gazecie, i nic nie zapowiadało, że wyrośnie z niego pisarz. A tu proszę, jest. Mam nadzieję, że jego druga książka będzie równie dobra, jak ta pierwsza.

Z reguły jest tak, że po błyskotliwym debiucie nie następuje równie błyskotliwa kontynuacja. No cóż, pożyjemy, zobaczymy.

Muszę, po prostu muszę napisać o koncercie, którym instytucje trzy – FG, Teatr i MCK kończyć będą sezon. Na afiszu same hiciory – czyli „Bolero” Maurycego Ravela, „Błękitna rapsodia” George’a Gershwin, „Popołudnie fauna” Claude Debussy’ego i Arama Chaczaturiana walc z „Maskarady”. A to wszystko przeplecione piosenkami Piotra Szczepanika z przedstawienia „Kochać”.

Ja tam nie wiem, ale mnie się jakoś słabo podoba mieszanie klasyki z innymi gatunkami. Tak samo, jak nie podoba mnie się to, co wyprawia Kwartet MoCarta” I Nawet obecność na scenie Wojciecha Malajkata i Zbigniewa Zamachowskiego na scenie nie sprawie, że się wybiorę. Mam znajomych, którzy jednak lubią takie dziwactwa i nawet twierdzą, że w taki sposób można do klasyki przekonać innych. No, nie wiem. Ja tam się do klasyki przekonywałam na porankach muzycznych dla dzieci w filharmonii poznańskiej. I jakoś nikt tych najmłodszych nie kształcił parodiami czy przeróbkami. Ale co tam, jak mawia stara łacińska zasada De gustibus non disputandum est. No i przy tym zostańmy.

No i jeszcze słówko będzie o roku wielokulturowości i jubileuszy wszelakich grup i zespołów artystycznych. Najpierw urzędnicy nie dają dotacji, potem dają, ale z łaską ogromną, a na końcu chwalą się tym, jakby to oni sami byli autorami tych sukcesów. Żałosne, ale zresztą napisał o tym bardziej kąśliwie Piotr Steblin-Kamiński, więc ja nie będę.

No i dla porządku domu, dziś o 17.00 w bibliotece wojewódzkiej wystawa pokoleniowa gorzowskich artystów.

Jutro, czyli 7 czerwca o 17.00 też w książnicy promocja książki Dariusza Aleksandra Rymara o Ruchu Młodzieży Niezależnej, o 19.00 w Grodzkim Domu Kultury koncert Ani Dulny-Leszczyńskiej i Patryka Rybarczyka, też o 19.00 w FG Koncert klasyczny. Czyli do wyboru i koloru. Ja się nigdzie nie wybieram, bo po wypadku we własnej łazience wyglądam jak żul.