W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Amelii, Dobromira, Leonarda , 30 marca 2020

Zadziało się, oj mocno...

2013-08-05

Nasi muzycy pokazali się na ważnych imprezach i zrobili fantastyczne wrażenie. A ja jedno z nich oglądałam, jak wielu innych znajomych i wyjść z podziwu nie mogłam.

Nie, wcale nie mam na myśli Adama Bałdycha na Woodstocku, bo o tym wydarzeniu napisali wszyscy. Mam na myśli natomiast koncert Filharmonii Gorzowskiej pod wodzą prof. Moniki Wolińskiej w auli mego macierzystego poznańskiego uniwersytetu na otwarciu festiwalu Transatlantyk wymyślonego i animowanego przez Jana A. P. Kaczmarka.

To był piątkowy wieczór, TVP Kultura a w niej nasza orkiestra. Niezapomniany wieczór, zwłaszcza, że orkiestra zagrała urzekającą muzykę. Lubię odkrywać nowości i uważam, że suita inspirowana „Anną Kareniną” Lwa Tołstoja jest zachwycająca. No i właśnie, kolejny raz w takich sytuacjach myślę sobie – a płytka? Ale jestem więcej niż pewna, że kompozycja zostanie utrwalona. Bo gwarantuje to choćby nazwisko kompozytora.

Ale niezależnie od wszystkiego, dwa lata istnienia i już taki sukces. Fantastyczna sprawa. Dla porządku domu trzeba przypomnieć, że trzon orkiestry po dość szczegółowych przesłuchaniach zbudował pierwszy dyrygent i dyrektor artystyczny FG Piotr Borkowski. Teraz pałeczkę na tym samym poziomie podtrzymuje pani prof. Monika Wolińska, a fani trzymają kciuki.

Dość powiedzieć, że podczas niedzielnej wycieczki po jeziorach szejkanatu Drezdenko, Nasza Chata dość mocno się zachwycała owym wydarzeniem, bo my, piesi turyści, też zachodzimy do FG i to nawet dość często. I dumni jesteśmy z osiągnięcia, którego serdecznie zresztą gratulujemy.

A drugie muzyczne wydarzenie – to występ UL/KR czyli duetu Błażej Król i Maurycy Kiebzak-Górski na OFF-Festiwalu w Katowicach. To z kolei impreza wymyślona i animowana przez Artura Rojka, lidera Myslowitz i jedna z bardziej liczących się w kraju. No i już wszędzie słychać słowa zachwytu nad występem gorzowskiej kapelki. Na polskim rynku mało jest oryginalnych zjawisk akurat w tej działce – powtarzam za krytykami, bo to niekoniecznie moja dziedzina – więc tym bardziej należy być dumnym i się cieszyć, że coś takiego w Gorzowie sobie urosło i działa. A przypomnę tylko, że pewna pani urzędnik określiła akurat tę formację mianem amatorskiej. No cóż, chyba jej teraz być musi wstyd i smutno, że aż tak tragicznie mocno się pomyliła. Ale zostawmy urzędników w ich własnym oderwanym świecie i wróćmy do życia.

A życie przewrotne potrafi bywać. Otóż obejrzałam sobie owe słynne oznaczenia miast i miasteczek na linii kolejowej od Kostrzyna do Drezdenka. Bo taki znacznik stanął też przed dworcem w Gorzowie. No i co? No i nic. Moim zdaniem nie ma sensu takie działanie, gdzie jest dużo różnych znaków, logo i innych podobnych, a historia miasta na siedmiu wzgórzach, co to liczy ponad 750 lat, zostaje sprowadzona do kilku dat i drogowskazu kierującego do katedry, FG i w parę innych miejsc. Ot kolejne pieniądze wydane nie wiadomo, po co. Bo taki znacznik nie pokaże dokładnej drogi do Muzeum, FG, na kirkut (a tak swoją drogą, muszę się tam wybrać, bo dawno nie byłam), taka tablica nie opowie historii miasta czy też tylko dworca kolejowego. To tak samo, jak z już słynną mapą ze szlakami turystycznymi lubuskiego. Prawdziwym turystom i łazikom ona się nie przyda do niczego, bo zwyczajnie nie da się z niej korzystać, kierowcy jej też nie kupią, bo mają bardziej szczegółowe atlasy drogowe.  Ktoś  wydał pieniądze, ktoś dostał za to pieniądze i wszyscy są zadowoleni. Znaczy ci, którzy takie przedsięwzięcie przygotowali. Nie ma natomiast zadowolonych użytkowników, bo takie mapki czy wskaźniki nie mają odbiorców. Smutne to.

Uważam, że za promocję, mapy, szlaki i tym podobne rzeczy powinni odpowiadać ci, co się na tym znają. Bo inaczej, jak mawiał król Stanisław August Poniatowski, szkoda czasu i atłasu.

P.S. Tylko przypominam, dziś o 19.00 w FG koncert inauguracyjny Spotkań z Muzyką Dawną. Występuje Hortus Musicus z Mielca wraz z kwartetem im. Henryka Mikołaja Góreckiego z liderem Maciejem Gryglem na pierwszych skrzypcach. Naprawdę nie warto przegapić.