W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Amelii, Dobromira, Leonarda , 30 marca 2020

Prestiżowe wyróżnienie

2013-08-10

No cóż, tym razem Michał Wróblewski zdobył tylko wyróżnienie na konkursie kompozytorskim wielkiego Festiwalu Transatlantyk. Gratuluję i wierzę, że w następnych rozdaniach będzie lepiej.

Michał Wróblewski komponuje od zawsze. Pamiętam, jak jeszcze był w szkole muzycznej, też brał udział w szkolnych konkursach. Zdarzyło się, że ja też tam byłam i rosnącym zadziwieniem patrzyłam, jak Michał walczy w trakcie gry z taką małą pogniecioną kartką, która mu robiła za partyturę. No i w efekcie walki, gry i paru innych rzeczy zajął wówczas I miejsce. A potem komponował już profesjonalnie. Efekt – dwie bardzo dobrze ocenione płyty. No i cieszyć się trzeba, że muzyk mieszka w rodzinnym mieście i dość często można go usłyszeć. Tak więc gratulacje.

A teraz z innej mańki – choć przemiły pan profesor zwrócił mi uwagę, że zwrot jest knajacki i należy go unikać, to jednak jakoś do niego przywiązana jestem i czasami będę go używać (przepraszam, panie profesorze). Otóż w szkole muzycznej kończy się remont klasy, która nosić będzie imię Mariana Klausa. Że tylko przypomnę – zdaniem Leszka Serpiny i nie tylko – był pierwszym klezmerem Gorzowa w najlepszym z możliwych znaczeń tego słowa. No i Leszek, poważny dyrektor szkoły muzycznej przy Teatralnej, w taki niebanalny sposób postanowił pana Mariana w taki sposób uczcić. A co, jak każda inna szanująca się uczelnia w kraju. Może taki Uniwersytet Adama Mickiewicza mieć jedną z sal audytoryjnych nazwaną imieniem choćby wybitnego socjologa Floriana Znanieckiego, więc szkoła muzyczna będzie miała klasę Klausa. Zresztą akurat ta szkoła dość mocno podkreśla znaczenie lokalnych twórców. Bo nosi imię Jana Ciesielskiego, wybitnego propagatora muzyki jako takiej, twórcy ognisk muzycznych oraz faktycznego założyciela akurat tej szkoły. I tylko się cieszyć trzeba, że akurat takie gesty są czynione przez dyrekcję szkoły, bo tylko tak można i należy kultywować pamięć. A skoro przy pamięci – proszę, nie depczcie tablic w Alei Gwiazd. Można je po prostu obejść.

No i kolejna sprawa. Otóż napisał do mnie czytelnik z ogromnie ciekawym postulatem. A mianowicie zamarzył sobie, aby bryła Muzeum Lubuskiego miała nocną iluminację. Ja też bym sobie czegoś takiego życzyła, raczej jednak nie sądzę, aby to było możliwe. I to bardzo prozaicznego powodu – pieniądze. Ale pomysł podsuwam dyrekcji pod rozwagę, a nuż coś takiego się uda przeprowadzić. Nie musi to być rzęsista iluminacja, bo jakieś tam punktowce też wystarczą. Pomyśleć zawsze można.

No i jeszcze jedna uwaga. Teraz rozumiem, dlaczego park Wiosny Ludów został wykoszony i posprzątany. Ano po to, aby szeryf z wiceszeryfami mogli się na trawce wyciągnąć. Nie umiem ocenić tej akcji. Zwyczajnie brakuje mi słów. A to sytuacja raczej rzadka.

Pomyślałam sobie o takich miastach, jak Londyn, Berlin, Stuttgart, Cleveland czy Praga i dziesiątki innych. Tam jakoś nikt nie robił nigdy problemu z siadaniem czy leżeniem na trawie. A u nas muszą być jasełka. No cóż trudno, takie miasto.

P.S. A za niedługo zmienia się prawo autorskie i już urzędnicy nie będą mogli sobie poczynać ze starymi budynkami z taką dezynwolturą, jak jeszcze teraz. Ale o tym przy okazji.