W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Amelii, Dobromira, Leonarda , 30 marca 2020

Giną straszydełka, giną

2013-08-14

Na szczęście, że giną. Mam na myśli wieczne prowizorki, jakie od lat sobie gdzieś tam sterczały i tylko szpeciły.

Przede wszystkim chodzi mi o takie coś z sinych pustaków, co to przez lata stało przy dworcu PKP Wieprzyce. W świetlistych planach właścicieli miała to być agencja pocztowa. Ale jakoś z tego planu nic nie wyszło. Za to było to ulubione miejsce okolicznych pijaczków. Jakieś kilka dni temu ruderka zniknęła. No i chwała bogom wszelakim.

Zniknął też łącznik pomiędzy Stilonem a wieżowcem Stilonu. Ten ostatni na razie nie zniknie, bo firma nie ma pieniędzy na rozbiórkę. I kiedy sobie myślę akurat o tym budynku, to targają mną ambiwalentne uczucia. Bo z jednej strony wrósł on w pejzaż miasta, jest jakimś symbolem minionej potęgi Stilonu. Ale z drugiej, to jednak nowoczesna ruina, z której rzadko kto dziś korzysta, bo najemców jakości maławo tam jest. I tak po prawdzie nadaje się tylko do rozbiórki, bo nie bardzo wiadomo, co z nim zrobić.

A teraz o czym innym. Otóż od lat mam mecenasa Jerzego Synowca za wzorowego obywatela miasta nad trzema rzekami. Bo nie tylko myśli o jego rozwoju, ale sam własnymi pieniędzmi i pomysłami się do tego dokłada. I uważam, że magistrat powinien od czasu do czasu posłuchać, co pan mecenas ma do powiedzenia. Moim zdaniem mecenas ma słuszną rację, kiedy tłumaczy, że nie jest potrzebna szeroka czteropasmowa autostrada - ul. Kostrzyńska, bo dojedzie ona jedynie do wiaduktu kolejowego, a potem dalej będą dwa pasma. A czemu nie jest potrzebna - ano z prostej przyczyny. Szybka S3 odbierze resztę tranzytu, a na lokalne potrzeby wystarczy zwykła droga. Czyli będzie sytuacja taka, jak z Pendolino - jest, ale nie bardzo wiadomo, po co. Mecenas proponuje, aby nadwyżkę pieniędzy z tej inwestycji przeznaczyć na inicjatywy lokalne - niech będzie. Ludzie sami wiedzą, co im tak naprawdę jest potrzebne. Zgadzam się też z ideą zdjęcia pieniędzy z Grand Prix, pisałam o tym wiele razy, i kolejny nie zamierzam. Dodam tylko, że mam karnet na żużel, zresztą nie pierwszy sezon i zwyczajnie uważam, że mnie, wiernego kibica, klub oszukał, choćby przez system sprzedaży bardzo preferencyjnych biletów, kiedy był nóż na gardle, a biletów na GP w kasie sporo. Tak się zwyczajnie nie robi. Inna rzecz, że kibice żużlowi, którzy przyjechali ze świata, jakoś tak nie rzucili się na zwiedzanie Gorzowa, tylko wieczorkiem po imprezie obsiedli bulwarowe knajpki, a rankiem wyjechali do siebie. Czyli zachowywali się tak jak my w Pradze czy Vojens. Standard.

No i po trzecie. Jak będziecie planowali weekendowy wyjazd na południe, to tak planujcie, aby nie jechać przez Skwierzynę. Bo będziecie stać w korkach. lepiej nadłożyć drogi i jechać inna trasą. Bo w mieście nad rzeką i rzeczką jest kociokwik pierwszej wody.

P.S. Przepraszam Marka Piechockiego za pomyłkę w tytule książki, bo faktycznie nosi ona tytuł "Powrót Melanii Fogelbaum". Popiół na głowę, ale zachęta do lektury pozostaje.

P.S. 2. Już jutro żużel - Stal będzie się bić ze Spartą Wrocław. Sorry, ale jakoś do głowy nie chcą wejść nowe nazwy starych klubów. Sparta teoretycznie słabsza, więc powinniśmy wygrać, ale sport to sport, nigdy nie wiadomo, co się wydarzy.