W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Maury, Milany, Tomasza , 22 września 2020

Przyjemności podróżowania

2013-08-20

No tak, zmieniają się nasze koleje. Mam na myśli PKP, a właściwie jej spółki. Otóż podczas podróży do miasteczka nad Wartą i Obrą dostałam bezpłatną gazetkę do czytania.

Periodyk nazywa się „Na szlaku” i leży sobie przy kasach gorzowskiego dworca kolejowego. Jest w nim opowieść podróżniczki Beaty Pawlikowskiej i ranking polskich sanktuariów. Ku mojemu zaskoczeniu numerem jeden według tej gazetki jest ni mniej ni więcej paskudna bazylika w Licheniu. No cóż, o gustach się nie dyskutuje, no bo i jak.

Ale ja o tym piśmie piszę w kontekście casusu Pendolino. No bo z jednej strony koleje kupują  super szybkie pociągi – do dziś nie za bardzo wiem, po co, wydają gazetki z jakimś bzdurnymi rankingami, a z drugiej jest, jak jest czyli byle jak. Bo dworce straszą swoimi wyglądami, bilety są drogie, a pociągów zresztą jak na lekarstwo. Czyli cała polska schizofrenia.

A teraz z innej mańki. Przeczytałam, że szykuje się precedensowa sprawa sądowa wobec lekarza, który do bezdomnego nie wysłał karetki i mężczyzna zmarł.

No cóż, trzeba ponosić konsekwencje swoich wyborów i decyzji. Ale akurat ta sprawa jest bardzo istotna. Pamiętam wiele przypadków, kiedy pogotowie debatowało ze zgłaszającymi chorych, zamiast jechać z pomocą. Kilka razy zresztą pisałam o takich przypadkach i za każdym razem konkluzja była jedna. Kiedyś takie dywagacje skończą się tragicznie – czytaj w sądzie. No i się w końcu w taki sposób jedna sprawa skończyła, a właściwie skończy. Ja wiem, że zawód lekarza jest niezmiernie stresujący, obciążający i tak dalej, i tak dalej. Ale wiem też, że lekarze od zawsze czuli się ponad prawem. Teraz troszkę się to zmienia. Ale i tak chyba za mało i zbyt wolno. W tym przypadku poszkodowani są wszyscy – mężczyzna, który stracił życie, lekarz, którego zawiódł instynkt i zabiła rutyna, my pacjenci, bo wybudował się kolejny mur nieufności wobec służby zdrowia, która ostatnimi czasy nie działa, jak powinna. O zadymie wokół gorzowskiego szpitala szkoda pisać, bo to, co się tam wyprawia, to rzecz bez jakiegokolwiek precedensu.

A tak swoją drogą, to znów miasto na siedmiu wzgórzach stanie się sławne za sprawą niesławnego incydentu. Jakoś to tak się plecie, że dobre rzeczy przestały się u nas wydarzać.

A teraz o czym innym. O narodowym wstydzie. Tak, tak, o narodowym wstydzie. Chodzi mnie o to, że prof. Zygmunt Bauman ostatecznie odmówił przyjęcia godności doktora Honoris Causa jednej z wrocławskich uczelni wyższych. Powód – obawia się skandalu, czytaj antysemickiej nagonki w internecie. A stało się tak po tym, jak też w mieście nad Odrą prawicowcy wygwizdali wybitnego uczonego, aż musiała interweniować policja. Wstyd był wówczas wielki. A teraz jest jeszcze większy. Jakich czasów myśmy dożyli, że wybitne jednostki uginają się pod dyktatem oszołomstwa. No po prostu hańba. Ciekawe, jak czują się wykształceni posłowie PiS, którzy są ideologicznymi patronami wszelkich ruchów prawicowych w Polsce. Czy też się wstydzą, jak ja?

P.S. A teraz coś dla starych punkowców. Przyjeżdża Kobranocka! Tak, tak, to ta kapelka od „Hipisówki” czy „Kocham cię jak Irlandię”. Zespół z Torunia zagra w Miejskim Centrum Kultury, bilety już są. A mnie szlag jasny trafia, bo nie mogę pójść na koncert. A przecież słuchałam ich jeszcze w Jarocinie.