W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Cypriana, Justyny, Łucji , 26 września 2020

Zadziwienia, nawet duże

2013-08-28

Urzędnicy nie gryzą, nie są kosmitami, a co więcej, są przyjaźni ludziom. Tak magistrat ociepla wizerunek. Trochę dziwnie, ale może się mylę?

Na oficjalnej stronie magistratu pojawił się taki oto komunikat. „Może i myślicie, że Urząd Miasta to inna galaktyka, a urzędnik spoglądający na Was za biurka to kosmita. Jeżeli tak wyglądamy, to przepraszamy, ale zapewniamy, że nie jest tak i wszystkie sprawy, jakie macie do załatwienia, postaramy się wykonać. A żeby jeszcze Wam ułatwić kontakty z Urzędem Miasta umieściliśmy tu wszystkie niezbędne informacje o tym gdzie, w jaki sposób i do których wydziałów powinniście się udać. Nie bójcie się – urzędnicy nie gryzą”. Taką informację podesłał mi jeden z przemiłych znajomych i napisał – no wiesz, język jakby z pisemek kolorowych. Jak urząd chce ocieplić wizerunek, to chyba jednak nie tak.

No i sobie ten oto komunikat poczytałam kilka razy. Kilka, co nie znaczy, że rodzimego narzecza nie rozumiem, kilka, aby dojść do jakichś wniosków. I doszłam do paru. Pierwsze – skoro urzędnicy jacyś piszą taki manifest, to czują, że coś jest na rzeczy, że my, zwykli mieszkańcy nie lubimy kontaktów z nimi i coś trzeba z tym fantem zrobić. Drugi – no dobrze, piszemy takim językiem, co by oni, znaczy my, zwykli ludzie zrozumieli. Fajnie. Wszyscy zrozumieją.

Trzeci – przekaz jest jasny i czytelny, - my urzędnicy nie jesteśmy kosmitami, tylko doborową kadrą i potrafimy dobrze zarządzać tym miastem. Otóż nie. My, zwykli mieszkańcy nie chcemy manifestów i oświadczeń woli od urzędników. Nas zadowoli sprawne zarządzanie i takowe rozpatrywanie naszych, często zawikłanych problemów. I nie zmieni tego kolokwialny język, pasujący do popularnych pisemek, a nie do portalu Urzędu Miasta.

No i jeszcze jedna, ważna sprawa – nie uchodzi mieszanie konwencji i stylów. Manifest programowy urzędu, a raczej urzędników do mieszkańców winien być napisany – jeśli już rzeczywiście musi być napisany – językiem do tego odpowiednim, na pewno nie z kosmitami, gryzieniem  i galaktykami. Nie mówię, że ma być to drętwa mowa, ale też nie fraternalistyczne stwierdzenia spod trzepaka. Że jak ta katarynka przypomnę – znaj proporcjum mocium panie – według Aleksandra hrabiego Fredry. No i tak na marginesie, może ten ultrakreatywny urzędnik, co rzecz całą napisał, powinien sobie przypomnieć szkolną lekturę, bo rzecz warta jest tego.

No i z innej mańki. Oglądałam wczoraj strażaków w akcji. To moja ulubiona służba, mam do nich olbrzymie zaufania. Patrzyłam, jak straż odgradza część ul. Łokietka i czeka, aż zjawi się policja, prokurator, lekarz czy jeszcze inna osoba, która musi być wezwana do wypadku śmiertelnego. Strażacy jak zwykle zjawili się pierwsi, jak zwykle musieli odwalić czarną robotę  i jak zwykle musieli odganiać gapiów. I robili to super sprawnie, bez jakiegoś problemu. Tylko gapie im przeszkadzały, ale to norma. Wszyscy są zaciekawieni, kiedy coś się dzieje, zwłaszcza, kiedy służby są w akcji. No ale niech tam.

No i z jeszcze innej mańki. A w bibliotece znów można znaleźć ciekawe rzeczy – mam na myśli turystyczne folderki. Mnie zaciekawiły zwłaszcza dwa. Jeden to mini przewodnik po intrygujących klasztorach w okolicy, a drugi to zielonogórski szlak wina i miodu. Oczywiście na obu ani słówka o tym, co pod Gorzowem lub też w samym mieście, i nie jest to żadna nowość. Bo skoro miasto samo siebie nie umie wypromować, to co się dziwić, że inni nas pomijają. Ale też po sprawiedliwości – nie ma u nas ani znaczącego klasztoru, choć kilka ciekawych kościołów się znajdzie, nie ma też winnicy ani pasieki, bo te to w polach i sadach się znajdują. Ale nie ma też faktycznych speców od promocji, od wymyślenia czegoś, co przyciągnie innych. Bo owa rzeczona Przystań po prostu nie działa.

P.S. Dziś ważna Rada Miasta, ciekawe, co radni uchwalą w sprawie choćby Strzeleckiej i prezydenckiego pomysłu na piętrowe parkingi w samym centrum miasta. Tylko pogratulować wizji, tylko pogratulować...