W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Celiny, Hilarego, Janusza , 21 października 2017

No i znów bardzo dobre informacje w sferze kultury

2017-04-13

Mieszkańcy stołecznego miasta z syrenkami dwiema mają okazję się dowiedzieć, ile jednak fajnych imprez dzieje się mieście bez syrenek, ale też nad rzeką.

Dyrekcja Miejskiego Centrum Kultury, zwana przeze mnie… A, nie powiem jak, bo to nasz język, w każdym razie, dyrekcja informuje: „Międzynarodowe Spotkania Orkiestr Dętych »Alte Kameraden« na Ogólnopolskiej Wystawie Plenerowej »Polska Naj« na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Jako jedno z najciekawszych wydarzeń organizowanych w Gorzowie. Romane Dyvesa i Dni Gorzowa wespół”.

Co to za wystawa? Ano plenerowa, czyli wielkie postery stanęły, a na nich ni mniej, ni więcej, a fantastyczne zdjęcia z imprez w mieście nad trzema rzekami. W tym rzeczywiście piękne z Alte Kameraden…. Ale i z Romane Dyvesa, ale i z Jancarza. Ale i ze sceny plenerowej Dni Gorzowa 2016. Ale i z Małymi Gorzowiakami. Owe postery stanęły na Krakowskim Przedmieściu, najbardziej paradnej ulicy miasta stołecznego z syrenkami dwiema. No na tej, na której wszyscy chcą jakieś pomniki i inne takie stawiać. Co oczywiście nie daj Panie Boże…

Ja tam swoich stołecznych znajomych poinformowałam, że mają w te dyrdy natychmiast lecieć i podziwiać oraz tak czas planować, że na Alte koniecznie mus do mieścinki naszej zjechać muszą. Zresztą skoro o Alte mówię, to już jakiś czas temu właśnie stołeczna znajoma, bardzoż zresztą miła, pytała, kiedy to ma być, bo z kolei od znajomych ze Słowacji słyszała, że coś takiego się w mieście nad trzema rzekami odbywa. Słowaccy się rozpływali w zachwytach, więc przemiła stołeczna już planuje wizytę. Mnie to dotyczy o tyle, że muszę dom osobisty do cywilizacji doprowadzić, co oznacza, upchnąć gdzieś, nie wiem po prawdzie gdzie, książki i mapy, które się zalęgły wszędzie. Ale dam radę….

Dodam tylko, że miasto na siedmiu wzgórzach z ciekawymi imprezami znalazło się w bardzo dobrym towarzystwie. Bo i Nowy Dwór Mazowiecki można zobaczyć, jak i Świnoujście – oczywiście wiatrak, ale i cudne centrum tam jest. No i w końcu Krasnystaw – ze względu na to, że mój tata z tamtych kątków, to też trochę moje strony. Krasnystaw – piękne miasteczko.

Tak więc tylko cieszyć się trzeba, że w stolicy syrenkami słynącej można zobaczyć, co się u nas dzieje.

Byłoby super, gdyby jeszcze takie prezentacje, takie pokazy zaistniały na targach turystycznych – najbliższe, czyli Tour Salon już w poświąteczny weekend w mieście naszym. No i po raz pierwszy od jakiegoś czasu mnie na tych targach nie będzie… Ale za jakąś chwilkę Tour Salon w Szczecinie, bo jak napiszę w mieście nad Odrą z katedrą św. Jakuba, to może być trudna zagwozdka. Może tam się miasto wystawi? Dobrze by było, bo wiem od zaprzyjaźnionych osobników, że okolica już się szykuje. I znów będzie sukces. Jak Królowa Barlineckiej Puszczy znów się objawi, to nawet Hiszpania w tej rozgrywce przepada…

A teraz o czymś innym będzie. Choć stale o turystyce. Otóż ceniony przeze mnie portal podróżniczy podał pięć miejscówek, które warto odwiedzić podczas majowego, czyli na zaś ale potem, weekendu. No i wśród naprawdę wielkich hitów znalazł się krzywy las w Gryfinie. Wydawałoby się daleko, ale tylko 80 i 8 km od miasta. To coś niebywałego. Nikt nie wie, dlaczego ten las, te sosny tak krzywo rosną. Rosną tak, że każde drzewko może być wygodnym siedziskiem. Jak kto nie był i nie widział, to warto się wybrać. Pierwsza piątka cudów, które trzeba zobaczyć. Ja bym dodała trochę innych cudów w bliższej bliskości miasta. Jednak serdecznie namawiam i polecam. Bo widok jedyny w sobie. A jak komu te 80 i 8 km za dużo, a chce szybko coś pięknego w naturze zobaczyć, to powinien się wybrać do Zdroiska i tam pójść do rezerwatu przyrody Buki Zdroiskie. Szlak dobrze oznaczony. Nowa platforma widokowa jest. I miejsce na piknik też jest. I jakie widoki. I jaki spokój….Coś pięknego. Mnie w każdym razie zachwyca. To takie maleńkie podpowiedzi na to, jak nieoczywiście, ale intrygująco czas można świąteczny spędzić.

A skoro przy czasie świątecznym jestem, to uprzejmie informuję, że znikam na kilka dni. Oznacza to, że złośliwców nie będzie. Kurczak w zalewie octowej dochodzi, nalewka z aronii w nowej butelce się układa, sery – bo raczej nic innego jeść nie mogę, zakupione i czekają tylko na włożenie do koszyka. Takoż świąteczne serwetki.

Wszystkim, którzy poświęcają czasu odrobinkę na moje złośliwce, wszystkiego naj na nadchodzący czas. Samego dobrego. Oderwania się od telewizora, od komputera, od smartfonów lub innych komórek. Spokojnego czasu, dobrych chwil z kimkolwiek państwo chcecie, dobrego obiadu, w piątek smacznej kolacji i świec. Zajączka dla dzieci i nie tylko dzieci, bo wszyscy lubią zajączka. Koncertów brandenburskich Jana Sebastiana Bacha, bo uspokajają… Lenistwa, bo każdy to lubi, tylko zwyczajnie nie ma na to czasu. Święconki dzieciom i żeby smakołyki z koszyczka w drodze do domu z kościoła wyjadły, jak każdy z nas to dawniej robił, a potem mama krzyczała, bo co miała zrobić… Wszak święconka to naprawdę ważna rzecz. Samych dobrych chwil…. Samych dobrych.

A jak wrócę stamtąd, gdzie mnie znów niesie, to w zakładce „Na szlaku” czytać będzie można. Jak i o moich innych szwendaniach się po różnych drogach i drożynach.

Samej dobrej Wielkiej Nocy Anno Domini 2017. Samej dobrej.