W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Moje irytacje i fascynacje »
Arety, Marty, Marcina , 24 października 2017

Za chwilkę derby…

2017-08-12

No i znowu. No i kolejny raz. No i znów derby… Stal i Falubaz muszą sobie udowodnić kolejny raz, kto jest lepszy…

Za chwilę derby. Żużlowe derby. Tak się jakoś dziwnie składa, że jak są derby na żużlu w bliskiej okolicy kalendarzowej, to raczej nic się innego nie liczy. Za chwilkę Stal znów stanie w meczu z Falubazem. Ważna rozgrywka, bo pokaże, czy aktualni mistrzowie Polski poradzą sobie z odwiecznym przeciwnikiem. Już ruszyły maszyny liczące, kto w tej rozgrywce wygra. No niestety, dla Stali licznik bije na minus. Tak wyglądają sondaże, w które ja akurat za ostatni czas nie wierzę.

Nie mam szans pojechać na W69 na mecz. Nie dlatego, że się boję, albo coś w podobie. Nie dlatego, że boję się kibolstwa. Inne rzeczy sprawiły, że oglądać będę w nsport. I jak zwykle będę kląć, wrzeszczeć do telepatrzydła. I się z wynikiem wadzić. Jako ta okropecznie zabita fanka Stali zawsze za Stalą.

Marzy mnie się stan absolutnie nieosiągalny. Stan taki. W derbach walczą dwie lubuskie drużyny. Na W69 ale i na Jancarzu dzieją się derby. Kibice oczywiście się wydzierają za swoimi, ale się nie obrażają. Nie wrzeszczą – i tu każdy może coś sobie dopowiedzieć, co. Ja już zwyczajnie nie chcę słuchać okropnych i ordynarnych tekstów. Pod adresem Falubazu na Jancarzu. Tak samo nie chcę słuchać równie ordynarnych tekstów pod adresem Stali na W69.

Absolutnie nieosiągalny stan polega na tym, że cieszymy się sportem. Niestety, już jakiś czas temu sport stał się meczem i rozgrywką, które mało mają wspólnego ze sportem…. I jaka przykrość i jaki żal…

Kibicuję Stali. Jeśli na W69 się nie uda, to i tak Stali kibicować będę. Tak samo jak Wandzi Kraków. Kibice tak mają, że zawsze.

Ps. A teraz odrobinka prywaty. Mam nadzieję, że moje prywatne jazdy są jednak strawialne, Innego zdania jest mój dżin z czarnego imbryka do herbaty. Ale zobaczymy. Otóż dziś obchodzimy 20. rocznicę, ważną dla kultury polskiej, i nie tylko dla polskiej. Dziś mija dokładnie 20 lat od mega ważnego koncertu, jaki się odbył na Służewcu. To tam wystąpił Bono i U2. Bono, on tam śpiewał i śpiewa cały czas – wolność dla kraju naszego. A wcale nie musi. Bo nie musi, chce. Bono, dzięki.

No i jeszcze jedna ważna rocznica. Ważna dla ludzi, którzy chodzą po górach, którzy lubią chodzić po górach, którzy lubią czytać książki o górach, a takich jest moc. Otóż dziś smutna rocznica, 52, śmierci Wandy Gentil-Tippehauer, tej Rudej. Tej, która dla Józka Oppenhimera, szefa pogotowia tatrzańskiego zrobiła wszystko. Jest przepiękna książka o niej. Ja ją lubię i zwykle o niej myślę, kiedy tam w górach jestem. Wanda, ta Ruda…